W przedpokoju wita mnie półmrok. Ścienne lampy są przygaszone tworząc niesamowity nastrój. Kiedy byłam tu rano w przedpokoju panował lekki bałagan, podczas gdy teraz gości tu idealny, wręcz pedantyczny porządek. Buty równo poukładane na wycieraczce, z szafy nie wystają już żadne kurtki, a na podłodze nie leżą żadne ubrania. W oddali słyszę piękną muzykę, jakby dźwięki gitary. Melodia która pieści moje zmysły dochodzi zapewne z salonu, dlatego też właśnie do niego się kieruję.
Nie myliłam się - Diego siedzi na kanapie tyłem do mnie z piękną gitarą wykonaną z czarnego, lakierowanego drewna. Nie chcę mu przerywa, chociaż może bardziej nie chcę by przestawał. Z rozmarzenia opieram głowę o działową ścianę. Delikatne tony tego instrumentu koją moje skołatane nerwy w sposób o jakim bym nie pomyślała. Ta muzyka jest po prostu piękna.
Na ziemię sprowadza mnie nagła cisza, którą szybko przerywam.
Nie myliłam się - Diego siedzi na kanapie tyłem do mnie z piękną gitarą wykonaną z czarnego, lakierowanego drewna. Nie chcę mu przerywa, chociaż może bardziej nie chcę by przestawał. Z rozmarzenia opieram głowę o działową ścianę. Delikatne tony tego instrumentu koją moje skołatane nerwy w sposób o jakim bym nie pomyślała. Ta muzyka jest po prostu piękna.
Na ziemię sprowadza mnie nagła cisza, którą szybko przerywam.


