Baw się
dobrze, baw się dobrze, baw się dobrze - tylko to słyszę przez ostatnie
trzydzieści minut. Ludmiła robi się nieznośna, a zwłaszcza gdy przedstawiała
mnie jakimś trzem laską. Nie
omieszkała dodać, że od niedawna jestem wolny i szukam "pocieszenia",
co dalece mija się z prawdą. Oczywiście, chciałbym załatwić to w ten sposób -
upić się i zapomnieć, jednak jest coś, jakiś głos w mojej głowie, który nie
pozwala mi tego zrobić.
- Nie
chcesz może poznać się bliżej? - dochodzi mnie głos zza pleców. Odwracam się i
rozpoznaję jedną z koleżanek Lu. Jest już trochę podpita, ale trzyma się na
nogach.
- Nie. -
odpowiadam stanowczo. Mimo wszystko dziewczyna ciągnie mnie za rękę na parkiet, a ja ulegam mając nadzieję, że zaraz odpuści. Zarzuca
mi ręce na szyje, zupełnie nie przejmując się brakiem reakcji z mojej strony i
po prostu tańczymy, a tak właściwie to tylko ona tańczy, ja natomiast stoję jak słup soli.
Po chwili zespół zmienia piosenkę na nieco szybszą, a wtedy moja "towarzyszka" zaczyna tańczyć bardzo blisko mnie. Robię krok w tył, co nie jest takie łatwe w klubie pełnym ludzi. Ona jednak nie daje za wygraną i ociera każdą częścią swojego ciała o mnie.
Po chwili zespół zmienia piosenkę na nieco szybszą, a wtedy moja "towarzyszka" zaczyna tańczyć bardzo blisko mnie. Robię krok w tył, co nie jest takie łatwe w klubie pełnym ludzi. Ona jednak nie daje za wygraną i ociera każdą częścią swojego ciała o mnie.