piątek, 12 sierpnia 2016

Rozdział XXVI

Z niedowierzaniem przyglądam się Diego, czekając aż powie, że to wszystko żart, jednak im dłużej trwa między nami ta uciążliwa cisza, tym bardziej wierzę w prawdziwość jego słów.
W jakim musiałam być stanie by nie pamiętać czegoś takiego?! To okropne do jakich czynów jestem zdolna po paru drinkach, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że świadkiem tych zdarzeń był Diego. Nie chcę, by myślał o mnie w sposób, jaki ja o sobie myślę. Ja przecież chciałam tylko zapomnieć i mimo tych wszystkich paskudnych zdarzeń muszę przyznać, że choć na jeden wieczór udało mi się. Alkohol pomógł mi w pełni wymazać z pamięci wszystko, co z nim związane... A nie chcę o tym pamiętać. Nie chcę pamiętać o tym jak źle jest, gdy nie ma go w pobliżu, a gdy jest tak blisko, nie mogę się do niego zbliżyć. Nie chcę pamiętać o tym palącym uczuciu tęsknoty, które niesie ze sobą nasze rozstanie.
Nie mam nawet na tyle odwagi, by ponownie spojrzeć mu w oczy.
- I...i...i co było dalej? - dodaję łamiącym się głosem.
- Nic po prostu zabrałem cię stamtąd. - Spuszcza wzrok. - Jeśli masz mi to za złe, to z tego co wiem za tydzień będzie grał ten sam zespół i będziesz mogła umówić się z tym grajkiem na after u niego w domu.