niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział VII



Ja już nic z tego nie rozumiem. Diego był chłopakiem Fran, a ja nawet o tym nie wiedziałam? Nie, to niemożliwe, Francesca zawsze mówiła mi o takich rzeczach. Dlaczego ona mi tego nie powiedziała? Zaraz, zaraz przecież on jeszcze wczoraj chciał mnie pocałować!
- Zamknij się już! - krzyknął Diego na swojego kolegę i posłał mu groźne spojrzenie.
- Ja tylko stwierdzam fakty. Ktoś musi ostrzegać twoje kolejne "dziewczyny na tydzień". - rzucił z przekąsem tamten. Jak to na tydzień?! Czy ten  uroczy i zabawny chłopak może zmieniać dziewczyny jak rękawiczki?
- Nie jestem i nigdy nie będę jego dziewczyną! A ty - zwróciłam się do Hiszpana - jeśli masz zamiar  skrzywdzić moją przyjaciółkę, to lepiej zostaw ją w spokoju i mnie też! - wycedziłam przez zęby i z powrotem wbiegłam do klubu." Zaczekaj, pozwól mi to wyjaśnić! " usłyszałam głos Diego, jednak ja nie potrzebuje jego tłumaczeń. Nie jestem przecież kimś ważnym w jego życiu. Podeszłam do przygnębionej Natalii, powiedziałam, że się zbieram. Ona stwierdziła, iż też nie ma humoru na imprezowanie, po rewelacji o Maxim i Camili. Razem opuściłyśmy budynek. Zdążyłam ją odprowadzić, aż nagle podbiegł do mnie ten brunet z klubu.
- Słuchaj, nie wiem kim dla ciebie jest Diego, ale widzę że jest dla ciebie ważny. Musisz wiedzieć jedną rzecz, on prędzej czy później zrani cię.
- Bardzo się mylisz, on jest mi obojętny i nie chce mieć z nim już nic wspólnego. - powiedziałam, nie wiem czy to co mówiłam było prawdą, ale czułam się oszukana. W tamtym momencie nie chciałam nawet słyszeć o Diego - Poza tym, nie mam ochoty rozmawiać akurat o nim.
- Jasne, rozumiem. Jestem Leon, a ty?
- Violetta. Dziękuję za wszystko co mi dzisiaj powiedziałeś, ale jest już późno i muszę wracać do domu, więc pójdę już.
- Mogę cię odprowadzić.  - zaproponował, ale ja chociaż przez chwilę chciałam zostać sama.
- Dzięki, dam sobie radę. - powiedziałam i ruszyłam do domu. Dzisiejszy dzień był naprawdę ciężki. Pomyśleć, że rano byłam taka szczęśliwa z powodu tej imprezy. A teraz? Dowiedziałam się, że osoba którą polubiłam, której zaufałam i powierzyłam mój największy sekret jest zupełnie kimś innym.

Leżałam właśnie na łóżku, nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam jego imię. Szybko odrzuciłam połączenie. Nie chcę z nim rozmawiać . Jednak on nie poddawał się i dalej dzwonił. Wyłączyłam telefon. Jutro muszę jak najszybciej spotkać się z Francescą, może ona wyjaśni mi dokładnie  jak było. Jestem pewna, że powie mi całą prawdę. Niby wszystko powinno być jasne, z tego co Leon mówił wynika że Diego skrzywdził Fran, ale chcę usłyszeć jej wersje. Po tych wszystkich przemyśleniach pogrążyłam się we śnie.

Rano po doprowadzeniu się do porządku zeszłam do kuchni coś zjeść. Jak zawsze były to musli z mlekiem. Było bardzo cicho, co mogło świadczyć tylko o tym, że ojciec jeszcze spał. Po posiłku postanowiłam, że nie będę dłużej czekać i zadzwonię  do Fran. Wybrałam jej numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po kilku sygnałach usłyszałam głos przyjaciółki.
- Hej Violetta.
- Cześć, może wyjdziemy gdzieś razem? Mam do ciebie ważną sprawę. - po tonie mojego głosu chyba zrozumiała, że chodzi o coś poważnego .
- Ta , jasne. To przyjdę po ciebie, a potem gdzieś pójdziemy.
- Okey, do zobaczenia. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Nie minęło piętnaście minut, a już usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Fran. Razem udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni, gdzie usiadłyśmy przy jednym ze stolików. Myślałam że Francesca będzie smutna, przygnębiona z powodu Diego, jednak zachowywała się tak, jak zawsze. Po złożeniu zamówienia zaczęła.
- O co chodzi?
- Chciałam cię tylko zapytać...Czy miałaś chłopaka i nawet mi o tym nie powiedziałaś? - zapytałam prosto z mostu. Włoszka spojrzała na mnie z zaskoczeniem. Tym czasem kelner przyniósł nasze zamówienie.
- To nie jest ważne. - odpowiedziała wymijająco.
- Dla mnie jest.
- Tak miałam, ale okazał się dupkiem i tyle, koniec historii. - stwierdziła upijając łyk swojej kawy.
- Przecież dwa dni temu byłam u ciebie, rozmawiałam z tobą i nic mi nie powiedziałaś? Powiedz, co się stało?
- Naprawdę nie chcę o tym gadać. - posłałam jej błagalnym spojrzenie. - No dobra, już dobra... Miał na imię Diego i poznałam go na jakiejś imprezie. Przyglądał mi się, aż w końcu zaprosił do tańca. Polubiłam go i gdy zapytał czy zostanę jego dziewczyną bez zastanowienia zgodziłam się. Przez jeden dzień było fantastycznie, dogadywaliśmy się i w ogóle, ale po paru dniach napisał mi że to już koniec. Więcej już go nie widziałam.
- To straszne, nie wierze jak on mógł zerwać z tobą przez sms'a. - Nie mieściło mi się to w głowie, dlaczego on tak postąpił. - Gdybym cię dzisiaj nie zapytała, powiedziałabyś mi o tym?
- Nie wiem...Violetta postaraj się mnie zrozumieć i postaw się w mojej sytuacji. Nie chciałam nikomu o tym wspominać. A skąd w ogóle wiedziałaś, że kogoś miałam?
- Tak się składa, że poznałam Diego, no i Nata powiedziała mi, że miałaś jakiegoś chłopaka.
- Nie chcę ci mówić co masz robić, ale naprawdę nie warto tracić na niego czas. - powiedziała.
Może i ma rację, może Diego faktycznie jest typem amanta i nie warto zawracać sobie nim głowę. Muszę go unikać. Chwile porozmawiałam jeszcze z Fran i wróciłam do domu. Tam czekała mnie kolejna niemiła niespodzianka, ponieważ drzwi były zamknięte. Nie brałam kluczy, bo myślałam że wyjdę na chwilę i zdążę wrócić przed tym, jak ojciec się obudzi. No cóż dzisiaj chyba po prostu nie jest mój dzień. Poszłam do parku i usiadłam na jednej z ławek. Przez jakiś czas siedziałam w ciszy patrząc na otaczającą mnie przyrodę. Zamknęłam oczy i dałam otulić swoją twarz promieniom słonecznym. Nagle poczułam jak ktoś siada obok mnie, otworzyłam oczy i zobaczyłam Diego. W jednej chwili wstałam z ławki i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Brunet szybko mnie dogonił, złapał za rękę i odwrócił do siebie.

- Nie możesz cały czas przede mną uciekać.
- Wcale nie uciekam, po prostu nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - wysyczałam wyrywając rękę z uścisku.
- Przyznaj, że nie jestem ci obojętny. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Wiesz co? Francesca miała rację, jesteś totalnym dupkiem.
- Wiem, ale tak się składa, że temu dupkowi strasznie na tobie zależy.


---------------------------------------------------
Ten rozdział nie jest do końca taki, jak planowałam, 
no ale nic innego nie mogłam wymyślić.
Trochę zaszalałam wprowadzając w tamtym rozdziale wątek Fran i Diego,
 ale trochę akcji musi być.
Resztę pozostawiam do waszej oceny.

2 komentarze:

  1. Akcja, akcją, ale taki nagły zwrot akcji Oooo. Diego trochę zły, to akurat mnie nie dziwi, nie uważasz, że wogóle sam Diego Dominguez ma w sobie coś takiego nie wiem, nie ale coś takiego trochę z bad boy'a, może taką tajemniczość. Akcja się rozwija i to się liczy, widać że nie brakuje Ci pomysłów, rozdział bomba i powodzenia p.s. " temu dupkowi strasznie na tobie zależy" - Genialne (kochany Dieguito<3)

    OdpowiedzUsuń
  2. Się dzieje Diego - Fran, Diego - Violetta co z tego wyniknie i Leon nie waż się zbliżyć do Vilu ona Jest DIEGO rozumiesz ?! proszę next ja tu umieram

    OdpowiedzUsuń

To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥