Tak, jak myślałam - zaczyna się istne piekło. Gdy tylko zatrzaskują się drzwi, przekręca zamek w drzwiach. Nie mogę opisać tego co czuję. Serce zaczyna mi szybciej bić, pojedyncze skręty atakują mój żołądek, a w gardle tworzy się "gula". Umysł rozjaśnia mi jeszcze myśl o ucieczce; do pokoju, na zewnątrz, gdziekolwiek. Jednak wiem, że i tak nie zdołam uniknąć nieuniknionego.
Podchodzi do mnie i milczy. Wzrok utkwiony we mnie nic nie ukazuje. Wygląda jakby nad czymś się zastanawiał. Te chwile niepewności jeszcze bardziej wzbudzają we mnie poczucie zagrożenia. Niespodziewanie policzkuje mnie tak, mocno, że upadam. Nie krzyczę, robię to co zawsze - liczę.
Sekundę za sekundą, minutę za minutą. Przynajmniej kiedy to robię, czuję jakbym po prostu stała obok i obserwowała. Widzę jak ciągnie mnie za włosy, rzuca na ziemię, kopie, ale czuję że to nie ja...
Podchodzi do mnie i milczy. Wzrok utkwiony we mnie nic nie ukazuje. Wygląda jakby nad czymś się zastanawiał. Te chwile niepewności jeszcze bardziej wzbudzają we mnie poczucie zagrożenia. Niespodziewanie policzkuje mnie tak, mocno, że upadam. Nie krzyczę, robię to co zawsze - liczę.
Sekundę za sekundą, minutę za minutą. Przynajmniej kiedy to robię, czuję jakbym po prostu stała obok i obserwowała. Widzę jak ciągnie mnie za włosy, rzuca na ziemię, kopie, ale czuję że to nie ja...