niedziela, 29 marca 2015

Rozdział XII




 Zaraz podbiegł do mnie Diego i zapytał czy wszystko w porządku. Jakoś nie umiałam nawet sama sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nic nie mówiąc przytuliłam się do niego. Brunet szybko otulił mnie swoimi ramionami i odwzajemnił uścisk. Po moim policzku poleciała pojedyncza łza. Czemu nikt nie popiera mnie w moich decyzjach? Nie, nie mam zamiaru rezygnować z tych objęć, które tak mnie uspokajają, z tego uśmiechu, który dodaje mi sił. Nie zrezygnuje z Niego, osoby, której zaufałam na tyle, że powierzyłam jej mój największy sekret... 
Odsunęłam się od Hiszpana, a on zaproponował, że zabierze mnie w jakieś niezwykłe miejsce. Zgodziłam się i zaczęliśmy swoją wędrówkę. Szliśmy przez miasto mijając te wszystkie budynki, tak dobrze mi znane. 

niedziela, 22 marca 2015

Rozdział XI



- Mów, bo nie wyglądasz najlepiej. - zauważyła Natalia. Rzeczywiście, mimo tych wszystkich wspaniałych wydarzeń z wczorajszego dnia, nie byłam w najlepszym humorze.
- Dużo się zmieniło... - przyznałam. - Muszę ci to powiedzieć, bo inaczej zwariuje. Więc, spotykam, się z Diego.
Cały czas obserwowałam reakcje przyjaciółki. Jej ciemne brwi powędrowały prawie na sam szczyt czoła. Wyglądało to dość zabawnie i za wszelką cenę próbowałam powstrzymać śmiech.
- Jak to?! Myślałam, że byłaś na niego zła...
- Byłam, ale po tym co wydarzyło się kiedy wracałam do domu... - westchnęłam rozmarzona, powracając wspomnieniami do tamtych chwil. Widziałam, że Nati jest trochę skołowana, więc przystąpiłam do opowiadania jej wszystkiego od początku. Jej mimika twarzy od razu się zmieniła., co wcale nie oznacza, że wyglądała na zadowoloną. Splotła ręce na klatce piersiowej i spoglądała swoimi świdrującymi oczami na mnie.

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział X



Nie mogłam na to patrzeć. Nagle poczułam pojedyncze ukłucie w sercu. Czy to jest zazdrość? Szybko odpędziłam od siebie tę myśl. Przecież nie mogę być zazdrosna o kogoś, z kim nawet nie byłam. Odwróciłam się na pięcie i nie chcąc dłużej przyglądać się tej "uroczej" scence ruszyłam w stronę domu. Zaraz usłyszałam za sobą jego głos. Zaczęłam iść szybciej, jednak moje starania i tak poszły na marne, ponieważ  chłopak zaraz mnie dogonił. Nie zwracając na niego uwagi dalej kroczyłam chodnikiem.
- Czemu nie odbierasz moich telefonów? Martwiłem się...
- O mnie nie musisz, martw się lepiej o swoją nową dziewczynę, bo nie wydaje mi się by była zadowolona z tego, że musi na ciebie czekać. - powiedziałam opanowana na tyle, na ile pozwolił mi mój organizm.