Razem z Angie gadałyśmy jak najęte. Ona opowiadała mi o swoich podróżach, a ja zadawałam jej mnóstwo pytań. Oczywiście mój "kochany tatuś" nadal odgrywał rolę ojca roku. Co chwila słyszałam tylko "Violu, kochanie może zaśpiewasz coś z Angie?", "Violetto, skarbie może pójdziecie z Angi do twojego pokoju, a ja zrobię kolację?". Na tę ostatnią propozycję przystałyśmy i zaraz znalazłyśmy się w moim pokoju. Tak swoją drogą, czy on w ogóle potrafi gotować?!
Ciocia chwilę rozglądała się po pomieszczeniu. Z pewnością dziwi ją, że na ścianach zamiast kwiatuszków i serduszek wiszą plakaty moich ulubionych zespołów.