Stojąc tak przed Natalią, obserwując jej obojętną minę myślałam, że zacznę płakać. Oczy lekko mi się zeszkliły i już gdy miałam się kompletnie rozsypać ona podeszła do mnie i przytuliła. Momentalnie poczułam się lepiej. To tak, jakby ten uścisk zjednał w całość moje rozsypujące się kawałki. Po chwili odsunęła się ode mnie i zrobiła poważną minę.
- Nie obiecuje, że od razu będę go uwielbiać... - ale postaram się jakoś tolerować. - roześmiała się.
- Dziękuję. On naprawdę chce się zmienić.