Czy można kochać osobę, która bez przerwy coś ukrywa? Czy wszystko już zawsze będzie między nami takie pokomplikowane? Dlaczego? Dlaczego nie mogę wiedzieć o nim tego wszystkiego, co on wie o mnie? Dlaczego on zna moją tajemnicę, a ja nie mogę poznać jego?
Patrząc, jak Diego nagle się spiął utwierdzam się w przekonaniu, że nie wiem o nim czegoś naprawdę ważnego. Chciałabym żeby jakkolwiek zareagował na to co powiedziałam - był na mnie zły, przyznał mi rację, stwierdził, że jestem w błędzie, cokolwiek. Jednak on cały czas stoi w milczeniu. Nie mogę znieść tej bezczynności, dlatego łapię za klamkę i otwieram drzwi. Tak jak się spodziewałam - żadnej reakcji z jego strony. Muszę stąd wyjść, bo czuję, że zaraz się tu uduszę. Odpocznę od niego tego wszystkiego dzień, dwa, może tydzień i przemyślę ten cały bałagan w samotności.
Mija dopiero kilka godzin od naszego ostatniego spotkania, a ja nadal nie mogę się skupić na niczym konkretnym. Najpierw próbowałam skleić resztki mojego pamiętnika, ale stwierdziłam, że to bezcelowe. Potem chciałam zadzwonić do Natalii, jednak wiem, że nie byłabym dzisiaj najlepszym kompanem. W końcu postanowiłam sięgnąć po jakąś książkę. Mimo to wciąż myślę, zastanawiam się, kalkuluję. Wiem, że tym sposobem i tak nie dojdę do niczego sensownego, jednak wciąż to robię. Nadzwyczajną ciekawość, niektórzy powiedzą nawet że wścibskość, miałam już chyba odgórnie zapisane w genach. Jako dziecko nieustannie zamęczałam rodziców pytaniami, na które nie znali odpowiedzi. Patrząc z perspektywy czasu, sama nie umiałabym powiedzieć "Dlaczego niebo jest niebieskie?", albo "Jak święty Mikołaj mieści się w kominie?".
Nagle słyszę dźwięk zwiastujący nową wiadomość. Szybko zrzucam książkę z kolan i wręcz biegnę do mojej torebki, by za chwile wyciągnąć z niej mój telefon, mając nadzieję, że to właśnie On. Jednak nadzieja matką głupich... To tylko Leon.
Od: Leon
Musimy pogadać. Czekam przed twoim domem.
Wysłane: 18:11
Jak to czeka pod moim domem? Normalnie zignorowałabym tego sms'a i nie przejmowała się tym wszystkim, jednak w takich okolicznościach postanawiam zejść na dół i chociaż przez chwilę z nim porozmawiać. Wcale nie uważam, że wyjawi mi prawdę, ale może chociaż nieco rozjaśni tą całą sytuację. Dlatego też czym prędzej schodzę po schodach i lecę do drzwi. Kiedy je otwieram od razu odnajduję wzrokiem Leona. Czeka przed furtką bawiąc się telefonem. Słysząc dźwięk zamykanych drzwi szybko podnosi głowę posyłając mi swój promienny uśmiech.
- Jestem, więc co mi chciałeś powiedzieć? - pytam bez owijania w bawełnę, równocześnie nie odwzajemniając jego pozytywnego wyrazu twarzy. Verdas prostuje się i zmienia swoją mimikę na nieco bardziej poważną.
- Może najpierw się przejdziemy?
- Nie mam czasu na te wszystkie podchody, więc daruj sobie.
- Dlaczego traktujesz mnie tak, jakbym zrobił coś złego? Przyszedłem tu tylko po to, by nieco rozjaśnić ci przeszłość twojego chłopaka, a nie po to byś się na mnie wyżywała.
Dlaczego on zawsze musi mieć rację? Przyznaję - moje zachowanie było chamskie i wcale się nie zdziwię, jeśli się rozmyśli i nie będzie chciał mi nic powiedzieć. Zawsze wszystko muszę zepsuć przez moją opryskliwość. Nie, to nie jest kwestia mojego charakteru tylko mojej ograniczonej ufności. Ale jego chyba mogę obdarzyć zaufaniem, w końcu to jedna z nielicznych osób, która do tej pory była ze mną szczera.
Dlaczego on zawsze musi mieć rację? Przyznaję - moje zachowanie było chamskie i wcale się nie zdziwię, jeśli się rozmyśli i nie będzie chciał mi nic powiedzieć. Zawsze wszystko muszę zepsuć przez moją opryskliwość. Nie, to nie jest kwestia mojego charakteru tylko mojej ograniczonej ufności. Ale jego chyba mogę obdarzyć zaufaniem, w końcu to jedna z nielicznych osób, która do tej pory była ze mną szczera.
- Przepraszam... Ja po prostu... Tyle ostatnio się dowiedziałam, a i tak czuję że nie wiem najważniejszego.
- Diego nie wyjawił ci prawdy, więc nie dziwię się że jesteś taka zła. Swoją drogą też pewnie byłbym nieźle wkurzony.
- Nie, to nie tak. Nie pytałam go o nic.
- No tak, mogłem to przewidzieć. - rzuca, rozbawiony tak, jakby ktoś przed chwilą opowiedział mu świetny dowcip, który tylko on zrozumiał. Jego wzrok spotyka się z moim piorunującym spojrzeniem i w jednej chwili powaga wraca na jego twarz,
- Co chcesz powiedzieć?
- Nic. Poza tym, że pewnie tłumaczysz sobie, że boisz się go zapytać, a to nie prawda. Boisz się usłyszeć odpowiedzi. Przeraża cię myśl, że możesz usłyszeć coś na tyle strasznego, że go znienawidzisz, a bardzo byś tego nie chciała. - Cholera. Za dobrze powiedziane, bym mogła zaprzeczyć.
- Jeśli chcesz, żebym wpuściła cię do środka musisz przestać mówić prawdę. - żartuję lekko się śmiejąc. Po chwili "namysłu" podchodzę do bramy i otwieram ją, jednak Leon nawet nie zdąża wejść na moje podwórko, ponieważ tuż za nim, jak spod ziemi wyrasta Diego. Hernandez mocnym chwytem łapie ramię zdezorientowanego szatyna i ciągnie go do tyłu. Zadziwia mnie to, a jednocześnie niepokoi że wszystkie te czynności wykonuje cały czas patrząc mi w oczy.
- Co on tu robi?
- Nie musisz być taki nerwowy. - warczy Leon, oswobadzając się z żelaznego chwytu Hiszpana.
- Nie rozmawiam teraz z tobą!
- Przestań! To ja go tu zaprosiłam. - dopuszczam się kłamstwa, jednak wolę żeby Diego był zły na mnie, niż na osobę, która chciała mi w pewnym sensie pomóc. Leon patrzy na mnie ze zdziwieniem. Sygnalizuję mu, że lepiej będzie jeżeli już pójdzie, co też po chwili czyni.
- Jeśli chcesz, żebym wpuściła cię do środka musisz przestać mówić prawdę. - żartuję lekko się śmiejąc. Po chwili "namysłu" podchodzę do bramy i otwieram ją, jednak Leon nawet nie zdąża wejść na moje podwórko, ponieważ tuż za nim, jak spod ziemi wyrasta Diego. Hernandez mocnym chwytem łapie ramię zdezorientowanego szatyna i ciągnie go do tyłu. Zadziwia mnie to, a jednocześnie niepokoi że wszystkie te czynności wykonuje cały czas patrząc mi w oczy.
- Co on tu robi?
- Nie musisz być taki nerwowy. - warczy Leon, oswobadzając się z żelaznego chwytu Hiszpana.
- Nie rozmawiam teraz z tobą!
Czekałam i czekałam i wreszcie rozdział powiem że super ale ale ten Verdas doprowadza mnie do nerwicy, ale tam
OdpowiedzUsuńCzekam na next <3
Pozdrawiam Diegoletta*