Skończyłyśmy pracę około piętnastej i jak najszybciej udałyśmy się do pobliskiej siłowni. Mam nadzieję że Maxi tam będzie... Zaczynam odnosić wrażenie że chyba bardziej mi zależy na tym spotkaniu niż Nati, ponieważ przez całą drogę do siłowni wykręcała się, by tylko go nie spotkać. Rzecz w tym że Natalia wcale nie jest nieśmiała. Dziwnie zachowuje się tylko wtedy gdy chodzi o chłopaka który jej się podoba...no cóż taka jest. Przynajmniej teraz wiem że naprawdę się w nim zakochała. Kiedy byłyśmy już za rogiem postanowiłyśmy że najpierw ja pójdę zobaczyć przez szybę czy Maxi jest w środku. Spojrzałam na wnętrze siłowni i nie zobaczyłam tam chłopaka. Według opisu Nati, Maxi ma czarne kręcone włosy, brązowe oczy i styl rapera. Nikogo o takim wyglądzie nie spostrzegłam wewnątrz. Przekazałam tę wiadomość przyjaciółce.
- Mówiłam że nie warto było tu przychodzić. Chodźmy już stąd. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
- Nic straconego, przyjdziemy tu jeszcze raz za dwie godziny. Przyjdę po ciebie - dziewczyna tylko przytaknęła. Pewnie wiedziała że nie odpuszczę. Pożegnałam się z Nati i ruszyłam w stronę mojego domu...niestety. Nie chcę tam wracać, ale chyba muszę. Założyłam słuchawki na uszy i powolnym krokiem szłam przez park. W końcu dotarłam na miejsce. Weszłam drzwiami od strony kuchni tak by nie natknąć się na ojca. Powoli poszłam w stronę salonu, nie było go tam. Weszłam po schodach i wtedy go zobaczyłam, stał oparty o balustradę. Nie ukrywał swojego niezadowolenia gdy mnie zobaczył. Weszłam po ostatnich stopniach i chciałam wejść do pokoju, jednak on pociągnął mnie mocno za ramię i wyciągnął na korytarz.
- Czy nie wyraziłem się jasno o której masz być w domu?! - szarpnął mnie i popchnął na ścianę.
- Nie muszę zjawiać się kiedy tylko zechcesz! - krzyknęłam próbując go odepchnąć.
- Właśnie że musisz dopóki tu mieszkasz!
- Już niedługo to się zmieni! - stwierdziłam. Później wszystko stało się bardzo szybko. Poczułam jak On mocno mnie popchnął, a ja upadłam na sam dół schodów. Dalszych wydarzeń nie pamiętam, chyba straciłam przytomność.
- Jeszcze tego brakowało... - powiedział pod nosem - Uważaj trochę! - krzyknął na mnie. Zauważyłam że torba którą trzymał w ręku, wylądowała w kałuży.
- Sam uważaj!- wyminęłam go i ruszyłam dalej w stronę domu przyjaciółki. Kiedy w końcu dotarłam na miejsce, zadzwoniłam dzwonkiem, który umieszczony był przy bramie prowadzącej do posiadłości rodziny Natalii. Sam dom prezentował się bardzo ładnie. Z zewnątrz można było dostrzec ogród z altanką i dużą ilością kwiatów. Żwirowa droga wiodła do głównych drzwi budynku, który był w kolorze beżu. W jednej chwili zobaczyłam Nati, która właśnie wychodziła z domu. Od razu widać było iż nie jest zadowolona z tego że jednak idziemy na tą siłownie. Ja tylko uśmiechnęłam się do niej promiennie i bez słowa poszłyśmy w kierunku naszego celu. Droga minęła nam bez większych przygód, więc szybko dotarłyśmy na miejsce. Tak jak wcześniej sprawdziłam najpierw przez szybę czy Maxi tym razem jest w środku. Chwilę się rozejrzałam i znalazłam chłopaka podobnego do opisu Natalii. Od razu ją zawołałam, by mogła potwierdzić że to na pewno on.
- To Maxi! - krzyknęła, wskazując na niego. Zauważyłam szeroki uśmiech na jej twarzy.
- No to co, wchodzimy? - zaproponowałam, ciągnąc za sobą przyjaciółkę.
- Nie, no co ty?! Tylko się ośmieszę. Bo niby co mam mu powiedzieć? Hej, jestem Nati, pewnie mnie nie pamiętasz, ale się w tobie zakochałam.
- Nie, nie, nie. Jesteśmy tu przez przypadek i chcemy kupić karnety. - powiedziałam. Po minie Natalii można było wywnioskować że to głupi pomysł, no ale co, albo teraz, albo nigdy. - Chodźmy już.
- Niech ci będzie... - przytaknęła, kierując się w stronę drzwi. Razem weszłyśmy do budynku. Nie był on dużych rozmiarów. Na ścianach porozwieszane były kolorowe plakaty i ogłoszenia dotyczące zajęć na terenie placówki. Po lewej stronie od wejścia znajdowała się kasa, przy której stał Maxi wraz z grupką znajomych. Pewnym krokiem ruszyłam w ich kierunku, oczywiście Nati szła za mną. Gdy stanęłyśmy w kolejce popchnęłam przyjaciółkę na jej "wymarzonego chłopaka". Wpadła na niego, jednak on nie zwrócił jej uwagi, a uśmiechnął się szeroko. Cały czas obserwowałam przebieg ich rozmowy.
- Cześć, Nati tak? - odezwał się brunet. Chyba był zadowolony z tego spotkania, uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Hej, tak, tak Nati. - wydukała dziewczyna, była strasznie zdenerwowana
- Co tu robisz, chcesz się zapisać na zajęcia? Pytam, bo wcześniej cię tu nie zauważyłem.
- Nie, to znaczy tak. Przyszłam z przyjaciółką...o tam jest. - wskazała na mnie. Udawałam że wcale tego nie zauważyłam i jak gdyby nigdy nic przeglądałam ulotki reklamowe, które umieszczone były w stojaku obok kasy.
- Ja przyszedłem z kumplami, chodzimy tu razem już od dawna. - poinformował ją. - Przedstawisz mi swoją przyjaciółkę?
- Tak, jasne. - odpowiedziała, po czym podeszła do mnie i wskazała ruchem ręki bym szła za nią. Po zapoznaniu się, zjawili się jego koledzy, którzy wyglądali na całkiem sympatycznych.
- Maxi, czemu nas nie poznasz z twoimi koleżankami? - zapytał chłopak z czarnymi włosami i w zielonej koszulce z kołnierzykiem.
- Taa, właśnie miałem to zrobić... - stwierdził z zakłopotaniem. - Chłopaki to Nati i Violetta. A to Andres, Federico, Marco i Die... Ej nie wiecie gdzie jest Diego?
- Właśnie mieliśmy po niego dzwonić, ale zobaczyliśmy cię w takim towarzystwie i postanowiliśmy przyjść się przywitać. - odezwał się Federico. Nagle do budynku wszedł chłopak, na którego dzisiaj wpadłam. Rozejrzał się i pomachał do naszych nowych znajomych. Następnie podszedł do nich najwyraźniej nie zauważając mnie i Nati.
- No w końcu ! - krzyknął Federico. - Gdzieś ty był?!
- Sory, nie chciałem się znowu spóźnić, nawet wyszedłem wcześniej z domu, - zapewniał. - ale w połowie drogi wpadła na mnie jakaś dziewczyna i upuściłem torbę do kałuży,. Musiałem zawrócić i zabrać inny strój... Jakaś masakra... - skończył swoją opowieść ciężko wzdychając. Zorientowałam się że ta cała historia dotyczyła mnie... Głupia sprawa, no ale może mnie nie pozna.
- Ty sobie byłeś w domu, a my za to poznaliśmy dwie piękne dziewczyny. - wskazał na nas Marco.
- Czy to nie ty na mnie wpadłaś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥