Baw się
dobrze, baw się dobrze, baw się dobrze - tylko to słyszę przez ostatnie
trzydzieści minut. Ludmiła robi się nieznośna, a zwłaszcza gdy przedstawiała
mnie jakimś trzem laską. Nie
omieszkała dodać, że od niedawna jestem wolny i szukam "pocieszenia",
co dalece mija się z prawdą. Oczywiście, chciałbym załatwić to w ten sposób -
upić się i zapomnieć, jednak jest coś, jakiś głos w mojej głowie, który nie
pozwala mi tego zrobić.
- Nie
chcesz może poznać się bliżej? - dochodzi mnie głos zza pleców. Odwracam się i
rozpoznaję jedną z koleżanek Lu. Jest już trochę podpita, ale trzyma się na
nogach.
- Nie. -
odpowiadam stanowczo. Mimo wszystko dziewczyna ciągnie mnie za rękę na parkiet, a ja ulegam mając nadzieję, że zaraz odpuści. Zarzuca
mi ręce na szyje, zupełnie nie przejmując się brakiem reakcji z mojej strony i
po prostu tańczymy, a tak właściwie to tylko ona tańczy, ja natomiast stoję jak słup soli.
Po chwili zespół zmienia piosenkę na nieco szybszą, a wtedy moja "towarzyszka" zaczyna tańczyć bardzo blisko mnie. Robię krok w tył, co nie jest takie łatwe w klubie pełnym ludzi. Ona jednak nie daje za wygraną i ociera każdą częścią swojego ciała o mnie.
Po chwili zespół zmienia piosenkę na nieco szybszą, a wtedy moja "towarzyszka" zaczyna tańczyć bardzo blisko mnie. Robię krok w tył, co nie jest takie łatwe w klubie pełnym ludzi. Ona jednak nie daje za wygraną i ociera każdą częścią swojego ciała o mnie.
To już powoli
robi się żałosne, dlatego też delikatnie odtrącam dziewczynę i odchodzę. Słyszę
za sobą jej obelgi, jednak kompletnie mnie nie obchodzą. Wiedziałem, że to zły pomysł, by tu w ogóle przychodzić, ale jak zawsze uległem swojej "wyrozumiałej" przyjaciółce.
Rozglądam się za Ludmiłą, którą muszę nieźle opieprzyć za jej napaloną koleżankę i powiedzieć, że wychodzę. Nie mam zamiaru udawać, że dobrze się bawię.
Rozglądam się za Ludmiłą, którą muszę nieźle opieprzyć za jej napaloną koleżankę i powiedzieć, że wychodzę. Nie mam zamiaru udawać, że dobrze się bawię.
Nigdzie
nie mogę jej znaleźć, więc postanawiam udać się bliżej sceny. Przepycham się
przez masę ludzi aż wreszcie dostrzegam wśród nich blondynkę. Jest widocznie w coś zapatrzona i nie zwraca na mnie uwagi, więc szturcham ją.
- Jeszcze
raz naślesz na mnie swoje znajome to nigdzie z tobą nie pójdę! - Staram się
przekrzyczeć hałas.
-
Diego... - duka, a mi ledwie udaje się ją usłyszeć. - Nie chcę ci tego
pokazywać, ale wiem, że muszę. - Wskazuje palcem na scenę.
Podnoszę
wzrok. Widzę jak wokalista zespołu tańczy z jakaś skąpo ubraną szatynką. Dziewczyna podnosi głowę i
dopiero wtedy dostrzegam, że to Violetta. Wije się wokół
mężczyzny, a jego ręce leniwie przemierzają drogę z jej talii aż po biodra.
Momentalnie oblewa mnie fala gorąca wywołana wściekłością i żalem. Jak widać świetnie sobie radzi beze mnie... Zespół nadal
gra, podczas gdy ten facet wkłada ręce pod jej bluzkę. Nie mogąc dłużej na to
patrzeć przedzieram się przez tłum i wskakuję na scenę. Moja pięść sama
znajduje drogę do twarzy tego dupka i uderzam go z taką siłą, że upada.
- Idziemy! - wycedzam przez zęby do przerażonej
Violetty. Ledwo trzyma się na nogach, dlatego też mimo protestów przerzucam ją
sobie przez ramię i zanim ochrona nas łapie udajemy się do wyjścia.
Przeraźliwy hałas wyrywa mnie z krainy snów, chociaż równie dobrze mógł to być jakiś cichy dźwięk, gdyż z moim bólem głowy nawet uderzenie o podłogę główki szpilki byłoby pewnie porównywalne do startu odrzutowca.
Leniwie otwieram oczy, by określić miejsce, w którym się znalazłam po wczorajszym wieczorze, z którego mało pamiętam. Truchleję kiedy orientuję się, że leżę w samej bieliźnie w łóżku. Gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, co skutkuje nudnościami i zawrotami głowy. Z pewnością i tak czuję się lepiej, niż na to zasługuję.
Przecieram jeszcze zaspane oczy i rozglądam się po pomieszczeniu. Łóżko, na którym się znajduję jest nieprawdopodobnie miękkie, zaścielone błękitną pościelą w białe kwiaty. Mojej uwadze nie umknął wznoszący się nad nim baldachim. Na białych ścianach wisi mnóstwo pejzaży przedstawiających najróżniejsze krajobrazy. Przeciwległą ścianę niemal całą zajmuje ogromna szafa z przesuwanymi drzwiczkami. Niewątpliwie znajduję się w sypialni zamieszkałej przez kobietę, na co wskazują liczne dziewczęce akcenty, takie jak róże stojące w wazonie na białej komodzie, czy też niewielka toaletka z lustrem. Tylko jak ja się tu znalazłam?
Przenoszę wzrok na stolik nocny, na którym znajduje się szklanka z wodą z cytryną. Mimo niemiłosiernego pragnienia nie ośmielam się wypić zawartości.
Niespodziewanie słyszę czyjeś kroki przerywane co jakiś czas rozmową. Wytężam słuch jak tylko mogę, a i tak niewiele rozumiem. Rozpoznaje jedynie damski i męski głos. Przez moją głowę przewijają się niechciane myśli uświadamiające mi co mogło się tu wydarzyć i dlaczego jestem w samej bieliźnie, jednak czym prędzej odpycham je. Nie chcę, by to okazało się prawdą.
Rozmowa milknie i nagle słyszę trzaśnięcie drzwiami. Ktoś niespodziewanie szarpie za klamkę i powoli otwiera drzwi. Serce podchodzi mi do gardła i z niewyjaśnionych przyczyn postanawiam udawać, że jeszcze śpię. Obracam się na bok i zamykam oczy, podczas gdy ta osoba wchodzi do środka. Próbuję rejestrować każdy dźwięk.
Jakiś człowiek siada na łóżku i wkłada mi za ucho kosmyk włosów. Pod wpływem obcego dotyku na moim ciele wzdrygam się, a ręka natychmiast się wycofuje. Nastaje cisza tak nieznośna, że decyduję przełamać tą niepewność i delikatnie otwieram oczy. Widząc to, osobnik gwałtownie wstaje. Spoglądam zszokowana na jego twarz i rozpoznaję Diego.
Pierwszy raz od niemal tygodnia jestem tak blisko niego. Mogę znów patrzeć mu w oczy, obserwować zmienną mimikę twarzy, doświadczać wymiany spojrzeń.
Hernandez przypatruje mi się ze zniecierpliwieniem, zapewne czekając aż zadam pierwsze z setek pytań jakie kłębią się w mojej głowie.
- Wypij to. - wydaje w końcu polecenie wskazując na szklankę z wodą.
Sześć dni ciszy, sześć dni niepewności co do jego stanu,sześć dni cierpienia przerywa nagle jedno, niczego nie obiecujące zdanie.
Muszę przyznać, że zmienił się od tamtego czasu, choć pewnie według innych wygląda wciąż tak samo. Ja jednak dostrzegam te znaczące różnice - poszarzała cera, lekki zarost, zamglone oczy, w które spoglądam próbując odnaleźć w nich emocje sprzed tych sześciu dni. Muszę przyznać, że teraz widzę w nich jedynie gorycz i obojętność, które bolą bardziej niż nienawiść.
- Powinno pomóc. - dodaje unikając mojego wzroku.
Natychmiast chwytam za naczynie i opróżniam je jednym duszkiem. Staram się poukładać wszystkie wczorajsze wydarzenia w jedną całość, jednak nie jest to łatwe z takimi lukami w pamięci. Postanawiam zadać pierwsze pytanie.
- Diego - Widzę jak zamyka oczy, gdy wypowiadam jego imię. - Gdzie jestem? Jak się tu znalazłam? Co się wczoraj stało?- zasypuję go lawiną pytań po czym spoglądam na swoje nagie ramiona. - Czy my...
- Nie. - przerywa mi wyprzedzając bieg moich myśli. - Przynajmniej nie ze mną, a co do reszty klubu nie jestem już taki pewny.
Te słowa wbijają się w moje serce jak sopel lodu rozbijając je na tysiące kawałeczków. Dlaczego on mówi takie rzeczy? Co mu wczoraj zrobiłam, czy też powiedziałam?
- Jak możesz tak mówić?! - wykrzykuję z zaszklonymi oczami. Opuszczam delikatnie głowę, tak by nie widział dowodów na to, że mimo mojej decyzji nadal mi na nim zależy.
- Nie pamiętasz? - drwi. - Wczoraj jakiś grajek z zespołu zmacał cię na scenie przed setkami osób z klubu, ale wyglądało że wcale ci to nie przeszkadza.W sumie odnosiłem wrażenie, że ci się to podoba.
~~~
Leniwie otwieram oczy, by określić miejsce, w którym się znalazłam po wczorajszym wieczorze, z którego mało pamiętam. Truchleję kiedy orientuję się, że leżę w samej bieliźnie w łóżku. Gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, co skutkuje nudnościami i zawrotami głowy. Z pewnością i tak czuję się lepiej, niż na to zasługuję.
Przecieram jeszcze zaspane oczy i rozglądam się po pomieszczeniu. Łóżko, na którym się znajduję jest nieprawdopodobnie miękkie, zaścielone błękitną pościelą w białe kwiaty. Mojej uwadze nie umknął wznoszący się nad nim baldachim. Na białych ścianach wisi mnóstwo pejzaży przedstawiających najróżniejsze krajobrazy. Przeciwległą ścianę niemal całą zajmuje ogromna szafa z przesuwanymi drzwiczkami. Niewątpliwie znajduję się w sypialni zamieszkałej przez kobietę, na co wskazują liczne dziewczęce akcenty, takie jak róże stojące w wazonie na białej komodzie, czy też niewielka toaletka z lustrem. Tylko jak ja się tu znalazłam?
Przenoszę wzrok na stolik nocny, na którym znajduje się szklanka z wodą z cytryną. Mimo niemiłosiernego pragnienia nie ośmielam się wypić zawartości.
Niespodziewanie słyszę czyjeś kroki przerywane co jakiś czas rozmową. Wytężam słuch jak tylko mogę, a i tak niewiele rozumiem. Rozpoznaje jedynie damski i męski głos. Przez moją głowę przewijają się niechciane myśli uświadamiające mi co mogło się tu wydarzyć i dlaczego jestem w samej bieliźnie, jednak czym prędzej odpycham je. Nie chcę, by to okazało się prawdą.
Rozmowa milknie i nagle słyszę trzaśnięcie drzwiami. Ktoś niespodziewanie szarpie za klamkę i powoli otwiera drzwi. Serce podchodzi mi do gardła i z niewyjaśnionych przyczyn postanawiam udawać, że jeszcze śpię. Obracam się na bok i zamykam oczy, podczas gdy ta osoba wchodzi do środka. Próbuję rejestrować każdy dźwięk.
Jakiś człowiek siada na łóżku i wkłada mi za ucho kosmyk włosów. Pod wpływem obcego dotyku na moim ciele wzdrygam się, a ręka natychmiast się wycofuje. Nastaje cisza tak nieznośna, że decyduję przełamać tą niepewność i delikatnie otwieram oczy. Widząc to, osobnik gwałtownie wstaje. Spoglądam zszokowana na jego twarz i rozpoznaję Diego.
Pierwszy raz od niemal tygodnia jestem tak blisko niego. Mogę znów patrzeć mu w oczy, obserwować zmienną mimikę twarzy, doświadczać wymiany spojrzeń.
Hernandez przypatruje mi się ze zniecierpliwieniem, zapewne czekając aż zadam pierwsze z setek pytań jakie kłębią się w mojej głowie.
- Wypij to. - wydaje w końcu polecenie wskazując na szklankę z wodą.
Sześć dni ciszy, sześć dni niepewności co do jego stanu,
Muszę przyznać, że zmienił się od tamtego czasu, choć pewnie według innych wygląda wciąż tak samo. Ja jednak dostrzegam te znaczące różnice - poszarzała cera, lekki zarost, zamglone oczy, w które spoglądam próbując odnaleźć w nich emocje sprzed tych sześciu dni. Muszę przyznać, że teraz widzę w nich jedynie gorycz i obojętność, które bolą bardziej niż nienawiść.
- Powinno pomóc. - dodaje unikając mojego wzroku.
Natychmiast chwytam za naczynie i opróżniam je jednym duszkiem. Staram się poukładać wszystkie wczorajsze wydarzenia w jedną całość, jednak nie jest to łatwe z takimi lukami w pamięci. Postanawiam zadać pierwsze pytanie.
- Diego - Widzę jak zamyka oczy, gdy wypowiadam jego imię. - Gdzie jestem? Jak się tu znalazłam? Co się wczoraj stało?- zasypuję go lawiną pytań po czym spoglądam na swoje nagie ramiona. - Czy my...
- Nie. - przerywa mi wyprzedzając bieg moich myśli. - Przynajmniej nie ze mną, a co do reszty klubu nie jestem już taki pewny.
Te słowa wbijają się w moje serce jak sopel lodu rozbijając je na tysiące kawałeczków. Dlaczego on mówi takie rzeczy? Co mu wczoraj zrobiłam, czy też powiedziałam?
- Jak możesz tak mówić?! - wykrzykuję z zaszklonymi oczami. Opuszczam delikatnie głowę, tak by nie widział dowodów na to, że mimo mojej decyzji nadal mi na nim zależy.
- Nie pamiętasz? - drwi. - Wczoraj jakiś grajek z zespołu zmacał cię na scenie przed setkami osób z klubu, ale wyglądało że wcale ci to nie przeszkadza.W sumie odnosiłem wrażenie, że ci się to podoba.
***
Hola kochani!
Bardzo mi głupio z powodu zaniedbywania przeze mnie bloga.
Dlatego też specjalnie dla Was wyznaczyłam sobie cel na wakacje!
Otóż począwszy od 26 czerwca rozdziały będą pojawiać się
CO TYDZIEŃ, co daje nam 10 rozdziałów podczas letniej przerwy.
Wierzę, że mi się uda, choć bez Waszej pomocy z pewnością polegnę.
Jak możecie pomóc?
Wystarczy, że pozostawicie pod każdym z rozdziałów komentarz.
Jest to dowód na to, że a mam dla kogo się starać i że nie opuściliście mnie jeszcze.
Dajcie znać co o tym sądzicie i oczywiście jak podobał Wam się rozdział.
Liczę na Was!
Miłego wieczoru ♥

Najlepsza historia o Dielettcie jaką czytałam.
OdpowiedzUsuńWszystkie rozdziały przeczytałam w około półgodziny.
Historia wciągająca, brak mi słów.
Mam dalej chwalić????
Nie mam cię do czego przyczepić.
Buziaki
Klars
PS W wolnej chwili możesz zajrzeć do mnie.
http://opowiadania-klarisa.blogspot.com/
Super rozdział.
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie! Jest tak dobrze pisane i oddajesz tak wspaniale wszystkie uczucia jakie w danej chwili odczuwają bohaterowie.Cudo wprost!
No tylko błagam pogódź mi ich!Jakaś szczera rozmowa?
Dużo weny,życzę!!!
Aleksandra