Po cudownym dniu z Diego, wieczór musiał się źle skończyć...
*
Chłopak odprowadza mnie do domu. Mocniej ściskam jego dłoń bojąc się momentu, gdy przyjdzie mi się z nią rozstać. Właśnie dochodzimy do drzwi, kiedy ten niezwykle przystojny brunet uśmiecha się promiennie w moją stronę. Chyba tak samo, jak ja cieszy się z wyjaśnienia całej sytuacji. Ten krótki czas naszej niezgody na pewno wpłynął na mnie w jakimś stopniu. Przez najbliższy czas nie chcę przeżywać tego ponownie...
Diego niespodziewanie łapie mnie za ramiona i delikatnie popycha na drzwi . Jednym ruchem oplata moją talie dłońmi. Nawet nie zauważam momentu, gdy powoli zaczyna zmniejszać odległość między naszymi ustami.
Diego niespodziewanie łapie mnie za ramiona i delikatnie popycha na drzwi . Jednym ruchem oplata moją talie dłońmi. Nawet nie zauważam momentu, gdy powoli zaczyna zmniejszać odległość między naszymi ustami.
- Teraz chcę ci pokazać jak bardzo mi na tobie zależy. - wyznaje tuż przy mojej twarzy.
Nagle wpija się w moje usta tak brutalnie, a zarazem tak delikatnie, że nogi się pode mną uginają. Zarzucam mu ręce na szyje z obawy, że zaraz upadnę. Jego rozpalone wargi wydają się być idealnie skrojone do moich. Czuję, jakbyśmy byli dwoma elementami układanki, które teraz idealnie tworzą jedną całość.Nieśmiało pogłębiam pocałunek. On widząc to włącza w niego nasze języki, a jego ręce powoli z talii zsuwają się na moje biodra.
Niespodziewanie słyszę głośne chrząknięcie tuż za nami. Niechętnie odrywam się od ukochanego i omal nie upadam na ziemię. Nie podejrzewałam, że będę mogła się na niego natchnąć o tej porze. Widząc go doznaję palipitacji serca. W tej chwili pragnę, by był to sen, ale im dłużej się w niego wpatruję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to się dzieje naprawdę. Stoi przed nami, ręce ma skrzyżowane na klatce piersiowej i minę, która nie wskazuje nic dobrego...
Diego z żalem odwraca się w jego stronę, a gdy spostrzega kto nam przeszkodził zaciska dłonie w pięści z trudem pokonując złość.
- W czymś wam przeszkodziłem? - warczy przez zaciśnięte zęby. Widzę, że jest trzeźwy, jednak sama już nie wiem czy jest to jakiś powód do szczęścia. - Spieprzaj stąd gnojku. - zwraca się oschle do Hiszpana.
Chłopak gwałtownie robi dwa kroki w stronę mojego ojca, gotując się ze wściekłości. Szybko łapię go za ramię kręcąc głową, gdyż nie mogę wydusić z siebie ani jednego słowa. Głos utknął mi w gardle i choć bardzo chcę coś powiedzieć po prostu nie mogę.
- Niejasno się wyraziłem? Masz się wynosić, ale już! - ponawia rozkaz.
- Jasne, już idę, ale ona tu nie zostanie. Na pewno nie z takim potworem jak ty!
- Powiedziałaś mu. - Brzmi to bardziej jak stwierdzenie, niż pytanie. Podchodzi do mnie, a ja wciąż nie mogę nic powiedzieć, a do tego nogi również odmówiły mi posłuszeństwa. - Ty mała...
Nie kończy. Bierzę zamach i zanim Diego reaguje jego dłoń ląduje z ogromną siłą na moim policzku. Prawie upadam, ale chłopak szybko łapie mnie w ramiona nie dopuszczając do mojego spotkania z ziemią. Siadam pod ścianą kryjąc głowę w kolanach. Tak bardzo potrzebuję się teraz rozpłakać, by dać ujście moim emocją, jednak szloch węźle mi w gardle i nie ronię ani jednej łzy.
Hernandez kipi ze złości, słyszę jak coraz szybciej oddycha. Podnoszę głowę i nim odpłaca ojcu tym samym szepczę.
- Diego proszę, zostaw go i po prostu odejdź.
Brunet wpatruje się we mnie, jakbym co najmniej postradała zmysły, albo straciła kontrolę nad tym co mówię. Domyślam się, że nie spodziewał się ode mnie takich słów, ale do tej pory radziłam sobie z ojcem sama, więc i tym razem tak będzie, niezależnie od tego czy wie, czy nie.
- Nie słyszałeś?! Zjeżdżaj! - wrzeszczy tata. Hiszpan klęka przy mnie.
- Vilu nie mogę cię z nim zostawić... Nie potrafię, nie chcę, nie... - przerywam mu.
- Tak będzie lepiej. Idź, poradzę sobie.
Po tych słowach całuję go w policzek, słysząc jak głęboko oddycha. Ostrożnie wstaję, otwieram drzwi i wchodzę do środka czując jakbym właśnie zjechała kolejką do swojego prywatnego piekła...
Nie kończy. Bierzę zamach i zanim Diego reaguje jego dłoń ląduje z ogromną siłą na moim policzku. Prawie upadam, ale chłopak szybko łapie mnie w ramiona nie dopuszczając do mojego spotkania z ziemią. Siadam pod ścianą kryjąc głowę w kolanach. Tak bardzo potrzebuję się teraz rozpłakać, by dać ujście moim emocją, jednak szloch węźle mi w gardle i nie ronię ani jednej łzy.
Hernandez kipi ze złości, słyszę jak coraz szybciej oddycha. Podnoszę głowę i nim odpłaca ojcu tym samym szepczę.
- Diego proszę, zostaw go i po prostu odejdź.
Brunet wpatruje się we mnie, jakbym co najmniej postradała zmysły, albo straciła kontrolę nad tym co mówię. Domyślam się, że nie spodziewał się ode mnie takich słów, ale do tej pory radziłam sobie z ojcem sama, więc i tym razem tak będzie, niezależnie od tego czy wie, czy nie.
- Nie słyszałeś?! Zjeżdżaj! - wrzeszczy tata. Hiszpan klęka przy mnie.
- Vilu nie mogę cię z nim zostawić... Nie potrafię, nie chcę, nie... - przerywam mu.
- Tak będzie lepiej. Idź, poradzę sobie.
Po tych słowach całuję go w policzek, słysząc jak głęboko oddycha. Ostrożnie wstaję, otwieram drzwi i wchodzę do środka czując jakbym właśnie zjechała kolejką do swojego prywatnego piekła...
______
No i jest rozdział.
Tak jak pewnie zauważyliście trochę się zmieniło - czas narracji, szablon.
Nagłówek nie jest idealny, ale jestem z niego dumna, ponieważ wykonałam go sama.
Mam nadzieję, że ktoś w ogóle jeszcze ze mną został i sprawi mi przyjemność
napisaniem choćby krótkiego komentarza :)
P.S: Jak teraz patrzę na ten rozdział wydaje mi się taki, aż za bardzo dramatyczny.
Co sądzicie? Mają pojawić się "tęcze i jednorożce", czy może realizować dalej mają dramę? Piszcie! :*
No i jest rozdział.
Tak jak pewnie zauważyliście trochę się zmieniło - czas narracji, szablon.
Nagłówek nie jest idealny, ale jestem z niego dumna, ponieważ wykonałam go sama.
Mam nadzieję, że ktoś w ogóle jeszcze ze mną został i sprawi mi przyjemność
napisaniem choćby krótkiego komentarza :)
P.S: Jak teraz patrzę na ten rozdział wydaje mi się taki, aż za bardzo dramatyczny.
Co sądzicie? Mają pojawić się "tęcze i jednorożce", czy może realizować dalej mają dramę? Piszcie! :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNie wiem nawet co mogę Ci tutaj napisać; no na pewno to, że masz talent!
UsuńUwielbiam takie dramy! Tęcza i jednorożce nie są w stylu Diego, jednakże jest to fanfiction, więc wszystko może się tu zdążyć.
No cóż, co by tu jeszcze dodać....
No chyba tylko to, że masz talent; nie marnuj go! A noi oczywiście zapraszam do mnie ;p
Pozdrawiam! <33
Muszę przyznać, że piszesz bardzo fajnie. Szkoda tylko, że tak mało jest ff o Dieletcie:(
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;)
TeamDieletta ;3