niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział XV



Dziewczyna weszła do wnętrza budynku tym samym skupiając całą uwagę Hiszpana na mojej osobie. Spojrzał mi w oczy wzrokiem, którego nie potrafiłam rozszyfrować, był jakby połączeniem zmartwienia i zdenerwowania. Przeczesał nerwowo włosy ręką.
-  Dlaczego taka jesteś? - prawie krzyknął. Chyba nie spodobało mu się moje zachowanie. Było mi trochę głupio, jednak zaraz przypomniałam sobie, że mi też nie podobał się widok jego i Ludmilly.
- Nie wiesz dlaczego? Trochę tego jest. Zacznijmy od tego, że przyprowadziłeś ją tu, w ogóle mnie nie uprzedzając, a skończmy na waszych czułych szeptach i "przytulaskach".

- Przestań! Przecież wiesz, że nic mnie z nią nie łączy, poza naszą przyjaźnią. - ryknął oskarżycielsko. Właśnie w tej chwili uratowały mnie, a może i przeszkodziły Fran i Nati. Zza pleców Diego zauważyłam jak wychodzą tylnymi drzwiami, zapewne po to, aby mnie odnaleźć. Widząc nas razem Włoszka stanęła w miejscu i obserwowała dalszy przebieg tej rozmowy. Mimo protestów Natalii nie dała zaciągnąć się do klubu.
- Nie chcę cię znać, więc daj mi spokój! - postanowiłam udawać, by nie dawać Francesce żadnych powodów do podejrzeń. Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem, a ja odeszłam nie czekając na jego reakcję. Zbliżyłam się do moich przyjaciółek, a Fran poklepała mnie po plecach, dając mi do zrozumienia, że dobrze zrobiłam. Gdybyś tylko wiedziała... - pomyślałam. Nata spojrzała na mnie przepraszająco, a ja uśmiechnęłam się lekko. Wiem, że nie chciała dopuścić do tej sytuacji i tyle mi wystarczy. Razem weszłyśmy z powrotem do budynku.

Bawiłyśmy się jeszcze bardzo długo, a ja próbowałam zachować chociaż pozory normalności. Tańczyłam, rozmawiałam z nimi, a nawet czasami się śmiałam, lecz w głębi mojej podświadomości wciąż pozostawała myśl - "Co, by było gdyby...?". Co, by było gdyby Francesca nie przyszła na imprezę, gdyby nie przerwała naszej rozmowy i gdybym nie zdecydowała się na moją, jakże "wspaniałą" grę aktorską. Ale było już za późno - to co miało się wydarzyć, wydarzyło się i nie jestem w stanie niczego zmienić. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam pić te wszystkie kolorowe drinki... 


~

Nagle zostałam wyrwana z błogiego snu, a winowajcą był kot Natalii, który zaczął lizać mnie po twarzy. Szybko podniosłam się do pozycji siedzącej, co w rezultacie okazało się wielkim błędem, ponieważ wywołałam tym okropny ból głowy. Czułam się strasznie, było mi nie dobrze i byłam cała obolała. Próbowałam przypomnieć sobie jak właściwie znalazłam się w pokoju mojej przyjaciółki, która wraz z Francescą jeszcze smacznie spała. Czy naprawdę, aż tak dużo wypiłam, żeby nie pamiętać wszystkich wydarzeń z poprzedniej nocy? 
Zrezygnowana wstałam i poszłam do łazienki, która na szczęście była w pokoju Nati. Wzięłam zimny prysznic, po czym zaczęłam się wycierać białym, mięciutkim ręcznikiem. Powoli doprowadziłam się do porządku, a mokre włosy zawinęłam w ręcznik. Kiedy weszłam do pokoju dziewczyny już nie spały. Po ich minach mogłam wywnioskować, że czuły się równie okropnie jak ja.
- Jak, tak właściwie znalazłyśmy się tutaj? - zapytała Francesca przymrużając oczy. Z jednej strony dobrze wiedzieć, że nie tylko ja, nie pamiętam wszystkiego. 
- Wydaje mi się, że podwiózł nas Jorge, pamiętasz? - zwróciła się do mnie Natalia. - To ten ochroniarz z klubu, przyjaciel moich rodziców.
- Ta, kojarzę. - stwierdziłam z zakłopotaniem. Przecież ten cały Jorge musiał widzieć w jakim byłyśmy stanie... Ciekawe, co sobie o nas pomyślał. Nie rozczulając się nad tym dłużej, zaczęłam suszyć włosy suszarką, którą znalazłam w łazience.

Byłam już w moim pokoju. Wyjęłam telefon z torebki i przypomniałam sobie, że wczoraj go wyłączyłam. Szybko przywróciłam urządzenie do życia i zobaczyłam cztery nieodebrane połączenia - trzy od Diego, jedno od nieznanego numeru - i dwie nowe wiadomości. Natychmiast weszłam w skrzynkę odbiorczą, aby je odczytać.

Od: Diego

Gdzie jesteś? Nie mogę się do ciebie dodzwonić, a chciałem wszystko ci wytłumaczyć. Naprawdę nie rozumiem twojego zachowania...
Wysłane: 22:21

Od razu zrobiło mi się ciepło. Bałam się odczytać kolejną wiadomość, jednak ciekawość zwyciężyła. Drżącą dłonią otworzyłam kolejny tekst.
Od: Diego

Słuchaj, mimo wszystko martwię się o ciebie i nie chcę, by stała ci się jakaś krzywda, więc mam nadzieję, że nie jesteś pijana. Oddzwoń, kiedy tylko to odczytasz.
Wysłane: 23:03

No pięknie - pomyślałam - kiedyś to ja prosiłam ojca, żeby nie pił, a teraz mój chłopak pisze, iż ma nadzieję, że nie jestem pijana. Jeszcze się okaże, że zaczynam staczać się tak, jak on. Cudownie. Po przeczytaniu tego wszystkiego, to ja czuje coraz większe poczucie winy, bo gdyby nie moja zazdrość pewnie bym pamiętała co działo się wczoraj. "Oddzwoń kiedy tylko to odczytasz.", nie wierzę w to, ale boje się do Niego zadzwonić.  Nie wiem przecież, jaka będzie jego reakcja. Czy będzie szczęśliwy, smutny, zły, zawiedziony, czy w ogóle odbierze. Rozpatrując wszystkie za i przeciw, zdecydowałam się wysłać mu sms'a. 
Do: Diego
Spotkajmy się w parku, teraz.
Wiadomość została dostarczona

Zerwałam się z łóżka , włożyłam telefon do kieszeni mojej dżinsowej kamizelki, po czym wybiegłam z pokoju. W salonie spotkałam ojca, który od razu zaczął krzyczeć "Gdzie ty do cholery byłaś całą noc?!". Szarpnął moją rękę, jednak ja szybko się oswobodziłam i nie zwracając na niego uwagi wyszłam z domu. Po drodze w myślach układałam sobie, co powiem Hiszpanowi i tak zanim się obejrzałam dotarłam do mojego celu. W oddali spostrzegłam jak Diego zmierza w moim kierunku, uczyniłam to samo. Już z daleka mogłam dostrzec jego niezadowoloną minę, a kiedy w końcu staliśmy przed sobą, twarzą w twarz cały mój "plan" naszej rozmowy po prostu wyleciał mi z głowy. Chłopak nawet na mnie nie spojrzał, wzrok utkwiony miał gdzieś za mną. 
- Dlaczego nie odbierałaś? - jak zawsze zaczął rozmowę. 
- Wyłączyłam telefon. - wyszeptałam, wpatrując się w czubki swoich butów, jakby było w nich coś ciekawego. 

- Mogłaś przecież oddzwonić później, wiesz, że odebrałbym o każdej porze. - ciągnął dalej. Nie wiedziałam co mogłam mu powiedzieć. Przyznać, że byłam w takim stanie, iż włączenie telefonu byłoby dla mnie sporym wyzwaniem? - Przyznaj, że byłaś pijana.
- Nie. To znaczy... - próbowałam się tłumaczyć, ale Diego przerwał mi i nagle z roli ofiary, znalazłam się w roli oskarżonej. 
- Nie musisz kłamać dzwoniłem dzisiaj do Natalii, żeby dowiedzieć się czy w ogóle żyjesz. Wszystko mi powiedziała, łącznie z tym, że pojawiła się tam Francesca, a ty nie chcesz, by o nas się dowiedziała.

2 komentarze:

  1. W skrócie; jedno wielkie, entuzjastyczne "WoW"
    Gratuluję takiego talentu ;3

    P.s.Zapraszam na historie miłości Diego&Vilu powiązaną z horrorem, który staje się nieodłączną częścią życia nastolatków; http://violetta-storytime.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥