Zaraz
podbiegł do mnie Diego i zapytał czy wszystko w porządku. Jakoś
nie umiałam nawet sama sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nic nie
mówiąc przytuliłam się do niego. Brunet szybko otulił mnie
swoimi ramionami i odwzajemnił uścisk. Po moim policzku poleciała
pojedyncza łza. Czemu nikt nie popiera mnie w moich decyzjach? Nie,
nie mam zamiaru rezygnować z tych objęć, które tak mnie
uspokajają, z tego uśmiechu, który dodaje mi sił. Nie zrezygnuje
z Niego, osoby, której zaufałam na tyle, że powierzyłam jej mój
największy sekret...
Odsunęłam
się od Hiszpana, a on zaproponował, że zabierze mnie w jakieś
niezwykłe miejsce. Zgodziłam się i zaczęliśmy swoją wędrówkę.
Szliśmy przez miasto mijając te wszystkie budynki, tak dobrze mi
znane.
Przeszliśmy
obok siłowni i weszliśmy w jakąś wąską uliczkę. Z dwóch jej
stron rozciągało się jakieś blokowisko i po obu stronach było po
kilka garaży. Podążaliśmy odrobinę dalej, aż nagle brunet
zatrzymał się.
-
Zamknij oczy. - nakazał chłopak.
-
Co? Nie, nie ma mowy! - krzyknęłam ze zdziwieniem.
-
Hej, nie ufasz mi? - Nic już nie mówiąc zamknęłam oczy. - Tylko
nie podglądaj.
Usłyszałam
brzęk kluczy i otwieranie jakiś skrzypiących drzwi. Nagle poczułam
jak Diego bierze mnie na ręce, zaśmiałam się i oplotłam jego
szyje dłońmi. Oczy cały czas miałam zamknięte. Wszedł ze mną
do budynku i wydawało mi się, że wchodził po schodach, coraz
wyżej i wyżej. Złapałam go trochę mocniej i usłyszałam tylko
„Nie bój się.”. Wydawało mi się, że otworzył kolejne drzwi,
jednak nie byłam tego w stu procentach pewna. Powoli postawił mnie
na ziemię, ale nadal nie otwierałam oczu. Chłopak zasłonił mi je
dodatkowo dłońmi i poprowadził trochę dalej. Poczułam na
ramionach lekki powiew rześkiego wiatru, na pewno byliśmy na
zewnątrz. Ściągnął ręce z mojej twarzy, a moim oczom ukazała
się piękna panorama Buenos Aires. Rozejrzałam się dookoła i
okazało się, że byliśmy na dachu! Tam było tak pięknie... Z
jednej strony pięły się w górę drapacze chmur, z drugiej
ciągnęła kwiecista polana. Całość wyglądała po prostu
cudownie.
-
I co, podoba ci się? - stanął przede mną i uśmiechnął się
lekko.
-
Jest wspaniale. - szepnęłam. Diego szybkim ruchem oplótł rękami
moją talię i zaczął powoli zmniejszać dystans między naszymi
ustami. Był tak blisko, że mogłam poczuć szybkie bicie jego
serca, które wydawało się bić tym samym rytmem, co moje. Już
miał mnie pocałować, ale w tym momencie zadzwonił mój telefon.
Wysłałam mu przepraszające spojrzenie i odsunęłam się od niego.
Wyciągnęłam z kurtki telefon po czym wcisnęłam zieloną
słuchawkę.
-
Violetta?! Gdzie ty jesteś? - usłyszałam głos Natalii. - Wiesz
jaki mamy kocioł w barze?! Przyjeżdżaj szybko, bo jak szef
zobaczy, że cię nie ma, to od razu cię wyleje.
-
Nati spokojnie. Zapomniałam ci powiedzieć, że szef mnie wyrzucił,
dlatego nie ma mnie w pracy...
-
Co? Dlaczego? - zapytała zawiedzionym głosem. Odeszłam kawałek od
Diego.
-
Powiem ci wszystko jak się spotkamy, bo teraz nie za bardzo mogę
rozmawiać.
-
Rozumiem, jesteś z Nim... - rzuciła podkreślając ostatnie słowo.
-
Zaraz przyjadę i wszystko ci wyjaśnię.
-
Nie, nie przyjeżdżaj przecież twój „chłoptaś” może się
obrazić.
-
Przestań już... Zaraz u ciebie będę. - rozłączyłam się, a po
chwili podszedł do mnie Diego. Oby nie usłyszał tej części o
zwolnieniu, bo zaraz zadawałby mnóstwo pytań, a ja nie mam na to
czasu.
-
O co chodzi z tą pracą? - No i masz, tego się spodziewałam. -
Wyrzucili cię? Nie mówiłaś, że gdzieś pracujesz. - stwierdził
oskarżycielsko.
-
To nie jest teraz najważniejsze. Muszę jak najszybciej iść do
baru, więc pokaż mi wyjście.
-
Dobrze, chodź. - wyciągnął do mnie rękę, a ja od razu ją
chwyciłam. Udaliśmy się do drzwi i w szalonym tempie zaczęłam
schodzić po schodach o mało się przy tym nie zabijając. Gdy
byliśmy na dole Diego otworzył jakiś garaż, a moim oczom ukazał
się motor. Na jego kierownicy przewieszone były dwa kaski, jeden
był czarny, a drugi ciemno niebieski. Brunet złapał za tą
piekielną maszynę i wyprowadził ją na zewnątrz . Zamknął
garaż, wsiadł na motor i spojrzał na mnie wyczekująco.
-
Jeśli myślisz, że na to wsiądę...
-
Wskakuj i nie marudź tyle. - przerwał mi i roześmiał się. - Ze
mną nic ci nie grozi.
Przewróciłam
oczami i wyciągnęłam rękę, by podał mi kask. Założyłam go i
wsiadłam na pojazd. Usłyszałam warkot silnika i pisk opon, aż w
końcu ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko, dlatego też mocno
wtuliłam się w Diego i zamknęłam oczy. Kiedy to zrobiłam, on
znowu przyspieszył. Muszę przyznać, że trochę się bałam i gdy
wreszcie dotarliśmy na miejsce odetchnęłam z ulgą. Chłopak
otworzył przede mną drzwi baru, po czym sam wszedł do środka.
Ruch był jak nigdy wcześniej, a wszystkie miejsca pozajmowane. Od
razu wzrokiem szukałam Natalii, jednak nie było jej na sali. Razem
z Diego podeszliśmy do stołków barowych i tam dostrzegłam ciemne,
kręcone kosmyki jej włosów za drzwiami biura szefa. Zdziwiło mnie
to, że właśnie tam poszła, ponieważ biorąc pod uwagę tabun
ludzi w lokalu powinna zbierać i roznosić zamówienia. Poprosiłam
Diego byśmy chwilę poczekali, aż Nati wyjdzie z gabinetu
kierownika. Usiedliśmy na stołkach, a mnie zagadał mój znajomy
barman, z którym zazwyczaj miałam zmiany - Luis. Był trochę
starszy ode mnie, ale i tak zawsze mieliśmy świetny kontakt. Tak
samo jak Nata był zdziwiony, że szef mnie wyrzucił. Rozmawialiśmy
przez dłuższą chwilę, a Diego spoglądał na niego spod byka.
Oczywiście jak to ja, zapomniałam ich sobie przedstawić. Po tej
czynności mój chłopak szybko zauważył, jak Natalia wychodzi,
więc szybko pociągnął mnie za rękę i pokierował w stronę
dziewczyny. Czułam lekkie obawy przed tą rozmową. Niby ona już
wie o tym, że jesteśmy razem, ale... Naprawdę nie wiem jak
zareaguje widząc mnie, tu z Nim. Czarnowłosa już miała wchodzić
na zaplecze, jednak ja szybko ją zawołałam. Obróciła się, a gdy
tylko zobaczyła Diego przewróciła oczami i weszła do
pomieszczenia. Poprosiłam, by chłopak został, a ja poszłam z nią
pogadać. Szybko podążyłam za przyjaciółką. Właśnie pakowała
swoje rzeczy z szafki do torby... Zaraz, o co tu chodzi?
-
Mówiłam, że nie musisz tu przychodzić, a jeśli już tak bardzo
chciałaś, mogłaś to zrobić bez niego. - rzuciła nawet nie
obracając się w moją stronę. Już chciałam powiedzieć, żeby w
końcu przestała go tak traktować, ale powstrzymałam się. Czuje,
że to będzie trudna rozmowa.
-
Czemu się pakujesz? - zapytałam zmieniając temat. - Ciebie też
zwolnił?
-
Nie. Sama odeszłam. - powiedziała zamykając szafkę na klucz.-
Pomyślałam, że skoro ciebie tu już nie ma, to nie to samo... -
stwierdziła nieco ściszonym głosem. No nie. To właśnie jedna z
takich chwil, gdzie nie wiem co mam właściwie czuć. Z jednej
strony uwielbiam ją za to, a z drugiej wściekam się, że zrobiła
coś tak głupiego. - No, to skoro mamy już wszystko wyjaśnione,
możesz wracać do tego swojego "chłopaczka".
-
Proszę cię, już dość... Dlaczego nie chcesz dać mu szansy?
- Bo
wiem, że prędzej, czy później znudzi mu się ta gra w romantyka,
poleci za jakąś inną, a ty będziesz cierpieć.
- Nie
rozumiesz, że boli mnie to co mówisz? - zaczęłam drżącym
głosem. - Nie chcę byś już zawsze mówiła o nim tylko źle.
Nawet nie wiesz, jakie to trudne kochać dwie osoby, które się
nienawidzą...
---------------
Dziś
chcę Wam tylko podziękować za pierwsze 1000 wyświetleń!
Mam
nadzieję, że niedługo będę mogła cieszyć się z dwóch,
trzech, a nawet i pięciu tysięcy.
Podzielcie się opiniami na temat nowego szablonu. Powrócić do starego, czy zostawić ten?
Piszcie
jak Wam się spodobał rozdział, miłego wieczoru, cześć! :*

Mówi się że kobieta zmienną jest ale 2 szablony w takim krótkim czasie łohohoho kochana tak btw. oba są super (tak tylko uprzedzam iż ten stary-nowy gdzieś mi mignął w innym ff ale jak to mówią twoja wola panie... znaczy się Pani hihihi. Mówiłam Ci że poprzedni dział był super ale ten jest jeszcze lepszy na serio z działu na dział co raz lepiej( to się tak pisze???? -.-) piszesz i masz lepszy styl, scenę jak Diego prowadził Vilu tak opisałaś że siedziałam i jak małe dziecko z wypiekami na twarzy czytałam co to za niespodzianka, a później podróż motorem i tu znowu mega plus za dynamizację ruchu czułam że jednocześnie czytając jadę z razem z nimi. Aww Natalka nie wolno tal ludzi z góry skazywać na przegraną, kocham Ją i mam nadzieje przekona się do Dieguito P.S. gratulacje za 1000 odsłon pisz dalej ;) a i sorry że tak późno... ło matko aż mnie palce bolą hahahahah
OdpowiedzUsuńŚWIETNE
OdpowiedzUsuńTrochę zaniedbałam czytanie, a tak nie powinno być. Ale nie martw się, już zabieram się za czytanie :D
OdpowiedzUsuń