niedziela, 29 marca 2015

Rozdział XII




 Zaraz podbiegł do mnie Diego i zapytał czy wszystko w porządku. Jakoś nie umiałam nawet sama sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nic nie mówiąc przytuliłam się do niego. Brunet szybko otulił mnie swoimi ramionami i odwzajemnił uścisk. Po moim policzku poleciała pojedyncza łza. Czemu nikt nie popiera mnie w moich decyzjach? Nie, nie mam zamiaru rezygnować z tych objęć, które tak mnie uspokajają, z tego uśmiechu, który dodaje mi sił. Nie zrezygnuje z Niego, osoby, której zaufałam na tyle, że powierzyłam jej mój największy sekret... 
Odsunęłam się od Hiszpana, a on zaproponował, że zabierze mnie w jakieś niezwykłe miejsce. Zgodziłam się i zaczęliśmy swoją wędrówkę. Szliśmy przez miasto mijając te wszystkie budynki, tak dobrze mi znane. 
Przeszliśmy obok siłowni i weszliśmy w jakąś wąską uliczkę. Z dwóch jej stron rozciągało się jakieś blokowisko i po obu stronach było po kilka garaży. Podążaliśmy odrobinę dalej, aż nagle brunet zatrzymał się.
- Zamknij oczy. - nakazał chłopak.
- Co? Nie, nie ma mowy! - krzyknęłam ze zdziwieniem.
- Hej, nie ufasz mi? - Nic już nie mówiąc zamknęłam oczy. - Tylko nie podglądaj. 
Usłyszałam brzęk kluczy i otwieranie jakiś skrzypiących drzwi. Nagle poczułam jak Diego bierze mnie na ręce, zaśmiałam się i oplotłam jego szyje dłońmi. Oczy cały czas miałam zamknięte. Wszedł ze mną do budynku i wydawało mi się, że wchodził po schodach, coraz wyżej i wyżej. Złapałam go trochę mocniej i usłyszałam tylko „Nie bój się.”. Wydawało mi się, że otworzył kolejne drzwi, jednak nie byłam tego w stu procentach pewna. Powoli postawił mnie na ziemię, ale nadal nie otwierałam oczu. Chłopak zasłonił mi je dodatkowo dłońmi i poprowadził trochę dalej. Poczułam na ramionach lekki powiew rześkiego wiatru, na pewno byliśmy na zewnątrz. Ściągnął ręce z mojej twarzy, a moim oczom ukazała się piękna panorama Buenos Aires. Rozejrzałam się dookoła i okazało się, że byliśmy na dachu! Tam było tak pięknie... Z jednej strony pięły się w górę drapacze chmur, z drugiej ciągnęła kwiecista polana. Całość wyglądała po prostu cudownie.
- I co, podoba ci się? - stanął przede mną i uśmiechnął się lekko.
- Jest wspaniale. - szepnęłam. Diego szybkim ruchem oplótł rękami moją talię i zaczął powoli zmniejszać dystans między naszymi ustami. Był tak blisko, że mogłam poczuć szybkie bicie jego serca, które wydawało się bić tym samym rytmem, co moje. Już miał mnie pocałować, ale w tym momencie zadzwonił mój telefon. Wysłałam mu przepraszające spojrzenie i odsunęłam się od niego. Wyciągnęłam z kurtki telefon po czym wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Violetta?! Gdzie ty jesteś? - usłyszałam głos Natalii. - Wiesz jaki mamy kocioł w barze?! Przyjeżdżaj szybko, bo jak szef zobaczy, że cię nie ma, to od razu cię wyleje.
- Nati spokojnie. Zapomniałam ci powiedzieć, że szef mnie wyrzucił, dlatego nie ma mnie w pracy...
- Co? Dlaczego? - zapytała zawiedzionym głosem. Odeszłam kawałek od Diego.
- Powiem ci wszystko jak się spotkamy, bo teraz nie za bardzo mogę rozmawiać.
- Rozumiem, jesteś z Nim... - rzuciła podkreślając ostatnie słowo.
- Zaraz przyjadę i wszystko ci wyjaśnię.
- Nie, nie przyjeżdżaj przecież twój „chłoptaś” może się obrazić.
- Przestań już... Zaraz u ciebie będę. - rozłączyłam się, a po chwili podszedł do mnie Diego. Oby nie usłyszał tej części o zwolnieniu, bo zaraz zadawałby mnóstwo pytań, a ja nie mam na to czasu.
- O co chodzi z tą pracą? - No i masz, tego się spodziewałam. - Wyrzucili cię? Nie mówiłaś, że gdzieś pracujesz. - stwierdził oskarżycielsko.
- To nie jest teraz najważniejsze. Muszę jak najszybciej iść do baru, więc pokaż mi wyjście.
- Dobrze, chodź. - wyciągnął do mnie rękę, a ja od razu ją chwyciłam. Udaliśmy się do drzwi i w szalonym tempie zaczęłam schodzić po schodach o mało się przy tym nie zabijając. Gdy byliśmy na dole Diego otworzył jakiś garaż, a moim oczom ukazał się motor. Na jego kierownicy przewieszone były dwa kaski, jeden był czarny, a drugi ciemno niebieski. Brunet złapał za tą piekielną maszynę i wyprowadził ją na zewnątrz . Zamknął garaż, wsiadł na motor i spojrzał na mnie wyczekująco.
- Jeśli myślisz, że na to wsiądę...
- Wskakuj i nie marudź tyle. - przerwał mi i roześmiał się. - Ze mną nic ci nie grozi.
Przewróciłam oczami i wyciągnęłam rękę, by podał mi kask. Założyłam go i wsiadłam na pojazd. Usłyszałam warkot silnika i pisk opon, aż w końcu ruszyliśmy. Jechaliśmy bardzo szybko, dlatego też mocno wtuliłam się w Diego i zamknęłam oczy. Kiedy to zrobiłam, on znowu przyspieszył. Muszę przyznać, że trochę się bałam i gdy wreszcie dotarliśmy na miejsce odetchnęłam z ulgą. Chłopak otworzył przede mną drzwi baru, po czym sam wszedł do środka. Ruch był jak nigdy wcześniej, a wszystkie miejsca pozajmowane. Od razu wzrokiem szukałam Natalii, jednak nie było jej na sali. Razem z Diego podeszliśmy do stołków barowych i tam dostrzegłam ciemne, kręcone kosmyki jej włosów za drzwiami biura szefa. Zdziwiło mnie to, że właśnie tam poszła, ponieważ biorąc pod uwagę tabun ludzi w lokalu powinna zbierać i roznosić zamówienia. Poprosiłam Diego byśmy chwilę poczekali, aż Nati wyjdzie z gabinetu kierownika. Usiedliśmy na stołkach, a mnie zagadał mój znajomy barman, z którym zazwyczaj miałam zmiany - Luis. Był trochę starszy ode mnie, ale i tak zawsze mieliśmy świetny kontakt. Tak samo jak Nata był zdziwiony, że szef mnie wyrzucił. Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę, a Diego spoglądał na niego spod byka. Oczywiście jak to ja, zapomniałam ich sobie przedstawić. Po tej czynności mój chłopak szybko zauważył, jak Natalia wychodzi, więc szybko pociągnął mnie za rękę i pokierował w stronę dziewczyny. Czułam lekkie obawy przed tą rozmową. Niby ona już wie o tym, że jesteśmy razem, ale... Naprawdę nie wiem jak zareaguje widząc mnie, tu z Nim. Czarnowłosa już miała wchodzić na zaplecze, jednak ja szybko ją zawołałam. Obróciła się, a gdy tylko zobaczyła Diego przewróciła oczami i weszła do pomieszczenia. Poprosiłam, by chłopak został, a ja poszłam z nią pogadać. Szybko podążyłam za przyjaciółką. Właśnie pakowała swoje rzeczy z szafki do torby... Zaraz, o co tu chodzi?
- Mówiłam, że nie musisz tu przychodzić, a jeśli już tak bardzo chciałaś, mogłaś to zrobić bez niego. - rzuciła nawet nie obracając się w moją stronę. Już chciałam powiedzieć, żeby w końcu przestała go tak traktować, ale powstrzymałam się. Czuje, że to będzie trudna rozmowa.
- Czemu się pakujesz? - zapytałam zmieniając temat. - Ciebie też zwolnił?
- Nie. Sama odeszłam. - powiedziała zamykając szafkę na klucz.- Pomyślałam, że skoro ciebie tu już nie ma, to nie to samo... - stwierdziła nieco ściszonym głosem. No nie. To właśnie jedna z takich chwil, gdzie nie wiem co mam właściwie czuć. Z jednej strony uwielbiam ją za to, a z drugiej wściekam się, że zrobiła coś tak głupiego. - No, to skoro mamy już wszystko wyjaśnione, możesz wracać do tego swojego "chłopaczka".
- Proszę cię, już dość... Dlaczego nie chcesz dać mu szansy?
- Bo wiem, że prędzej, czy później znudzi mu się ta gra w romantyka, poleci za jakąś inną, a ty będziesz cierpieć.
- Nie rozumiesz, że boli mnie to co mówisz? - zaczęłam drżącym głosem. - Nie chcę byś już zawsze mówiła o nim tylko źle. Nawet nie wiesz, jakie to trudne kochać dwie osoby, które się nienawidzą...
---------------
Dziś chcę Wam tylko podziękować za pierwsze 1000 wyświetleń!
Mam nadzieję, że niedługo będę mogła cieszyć się z dwóch, trzech, a nawet i pięciu tysięcy.
Podzielcie się opiniami na temat nowego szablonu. Powrócić do starego, czy zostawić ten?
Piszcie jak Wam się spodobał rozdział, miłego wieczoru, cześć! :*

3 komentarze:

  1. Mówi się że kobieta zmienną jest ale 2 szablony w takim krótkim czasie łohohoho kochana tak btw. oba są super (tak tylko uprzedzam iż ten stary-nowy gdzieś mi mignął w innym ff ale jak to mówią twoja wola panie... znaczy się Pani hihihi. Mówiłam Ci że poprzedni dział był super ale ten jest jeszcze lepszy na serio z działu na dział co raz lepiej( to się tak pisze???? -.-) piszesz i masz lepszy styl, scenę jak Diego prowadził Vilu tak opisałaś że siedziałam i jak małe dziecko z wypiekami na twarzy czytałam co to za niespodzianka, a później podróż motorem i tu znowu mega plus za dynamizację ruchu czułam że jednocześnie czytając jadę z razem z nimi. Aww Natalka nie wolno tal ludzi z góry skazywać na przegraną, kocham Ją i mam nadzieje przekona się do Dieguito P.S. gratulacje za 1000 odsłon pisz dalej ;) a i sorry że tak późno... ło matko aż mnie palce bolą hahahahah

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę zaniedbałam czytanie, a tak nie powinno być. Ale nie martw się, już zabieram się za czytanie :D

    OdpowiedzUsuń

To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥