-
Mów, bo nie wyglądasz najlepiej. - zauważyła Natalia.
Rzeczywiście, mimo tych wszystkich wspaniałych wydarzeń z
wczorajszego dnia, nie byłam w najlepszym humorze.
-
Dużo się zmieniło... - przyznałam. - Muszę ci to powiedzieć, bo
inaczej zwariuje. Więc, spotykam, się z Diego.
Cały
czas obserwowałam reakcje przyjaciółki. Jej ciemne brwi
powędrowały prawie na sam szczyt czoła. Wyglądało to dość
zabawnie i za wszelką cenę próbowałam powstrzymać śmiech.
-
Jak to?! Myślałam, że byłaś na niego zła...
-
Byłam, ale po tym co wydarzyło się kiedy wracałam do domu... -
westchnęłam rozmarzona, powracając wspomnieniami do tamtych chwil.
Widziałam, że Nati jest trochę skołowana, więc przystąpiłam do
opowiadania jej wszystkiego od początku. Jej mimika twarzy od razu
się zmieniła., co wcale nie oznacza, że wyglądała na zadowoloną.
Splotła ręce na klatce piersiowej i spoglądała swoimi
świdrującymi oczami na mnie.
-
Chyba ty wiesz najlepiej, co o nim myślę i nie muszę ci o tym
mówić?
-
Tak, wiem że według ciebie jest on...
-
Dupkiem, który zranił naszą przyjaciółkę. - dokończyła za
mnie. No świetnie, nawet Natalia sądzi, że Diego jest... taki. Ale
ja dostrzegam w nim coś więcej. Jest przecież wrażliwy, czuły i
opiekuńczy. Czy tylko ja to widzę? Czy ty tylko ja dostrzegam w nim
kogoś innego?
-
Słuchaj, wiem że nie uważasz go za dobrą osobę i w ogóle, ale
nie mów tak, proszę... Mi też nie jest z tym łatwo i nie myśl,
że nie myślałam o Fran. Cały czas zadaję sobie pytanie, czy
zrozumie, gdy jej o nas powiem.
-
Masz zamiar jej powiedzieć? - zapytała ze zdziwieniem.
- Tak,
nie chcę jej okłamywać. Myślisz, że to zły pomysł?
- Nie
mów jej o tym na razie, daj jej czas. Może niech go lepiej
pozna, polubi i wtedy jej powiesz, bo skoro to taki „super chłopak”
to raczej zrozumie. - doradziła. Czy to na pewno odpowiednie?
Chociaż w sumie Nati ma chyba rację, niech Francesca sama dojdzie
do wniosku, że Diego wcale nie jest taki zły. Przytaknęłam
przyjaciółce i przytuliłam ją.
Korzystając
z okazji, zapytałam ją o Maxiego. Czy się odzywał i w ogóle.
Chyba nie spodobało jej się, że zapytałam właśnie o niego.
Posmutniała i powiedziała, że kilka razy dzwonił i nie odbierała.
Wyjawiła mi, że cały czas o nim myśli, ale nie chcę się mieszać
między niego, a Camile. I gdzie w tym wszystkim jest sens? Maxi
zaprosił Natalię do tego klubu tylko po to, by poznała jego
dziewczynę? O takim zachowaniu jeszcze nie słyszałam... Szczerze
mówiąc, trochę się na nim zawiodłam. Nie dlatego, że ma
dziewczynę, ale dlatego, że moim zdaniem źle potraktował Natalię.
Mógł na samym początku powiedzieć, że kogoś ma i nie dawać jej
nadziei.
Po
około półtorej godziny wyszłam z domu mojej przyjaciółki. Nie
chciałam wracać do domu, więc postanowiłam napisać do Diego.
Szybko wystukałam na klawiaturze „Spotkamy się?” i wysłałam
pod jego numer. Usiadłam na ławce i chwile później mój telefon
wydał z siebie dźwięk. Szybko odczytałam wiadomość „Zawsze.
Gdzie jesteś?”, mimowolnie uśmiechnęłam się. Odpisałam mu
podając nazwę ulicy, dodając iż jest to niedaleko siłowni. Nagle
przypomniało mi się, że nie powiedziałam Nati o zwolnieniu mnie z
pracy, a dziś popołudniu powinnyśmy mieć razem zmianę... Może
powinnam do niej zadzwonić? Weszłam w zakładkę „Kontakty” i
już miałam wybrać jej numer, gdy nagle Diego przeskoczył przez
ławkę, usiadł obok mnie, po czym niespodziewanie złożył szybki
pocałunek na moich ustach. Lekko się zarumieniłam i kompletnie
zapomniałam o Natalii. Przez chwilę przyglądał mi się, co było
dla mnie dość niezręczne.
-
Czemu mi się tak przyglądasz? - zapytałam onieśmielona jego
spojrzeniem, delikatnie się przy tym uśmiechając.
- Po
prostu lubię na ciebie patrzeć. - wyznał obdarowując mnie swoim
uśmiechem. - Stęskniłem się.
-
No proszę, kto by pomyślał, że taki łamacz dziewczęcych serc,
może tęsknić za jakąś zwykłą dziewczyną.
- Ty
nie jesteś tylko „zwykłą dziewczyną”. Jesteś dla mnie kimś
wyjątkowym, ważnym. - przybliżył się do mojego ucha i szepnął.
- Kimś kogo kocham.
-
Ale z drugiej strony, - odsunęłam się od niego. - nie mam
pewności, że nie mówisz tego każdej dziewczynie. Dlaczego akurat
mnie masz kochać? Jest wiele innych. Ładniejszych, milszych,
lepszych. - chłopak spojrzał na mnie marszcząc brwi. - Czy nie
jesteś ze mną jedynie z litości?
- Zabraniam
ci tak mówić. - powiedział zupełnie poważnie. - Posłuchaj,
kiedyś myślałem o innych dziewczynach, ale od kiedy poznałem
ciebie, nie mogę wyrzucić cię z mojej głowy, a wszystkie inne po
prostu zniknęły. - Spojrzałam na niego, ale nie umiałam nic
powiedzieć. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy. - Wierzysz mi? -
zapytał w końcu, lecz zanim zdążyłam odpowiedzieć nagle
podbiegł do nas Leon. Spojrzał na Diego piorunując go wzrokiem.
-
Violetto, wszystko w porządku? Mam mu powiedzieć, żeby sobie
poszedł? - odezwał się szatyn.
- Dlaczego
miałbym iść? Nie mogę spokojnie posiedzieć z moją dziewczyną -
Stwierdził z satysfakcją w głosie Diego.
- Co?
Nie, ona na pewno nie... - Ta sytuacja robiła się coraz bardziej
niezręczna, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.
- Leon,
możemy chwilę pogadać? - zapytałam i nie czekając na reakcję
pociągnęłam go za rękę, by nieco się oddalić. - Tak, jestem z
Diego.
- Co?
Nie, nie możesz. On cię zrani, jak wszystkie inne do tej pory. -
stwierdził kierując swoje rozbiegane oczy na mnie.
- Jak
na razie to ty mnie ranisz, mówiąc tak.
- Wiesz
co? Myślałem, że jesteś inna, że nie polecisz na jego czułe
słówka. Myliłem się... - powiedział i po prostu odszedł. Mimo
wszystko, zabolały mnie te słowa. Głośno wypuściłam powietrze.
Dlaczego nikt nie chce, bym była szczęśliwa? Szczęśliwa z
Diego...
------------------------
Chcę
Was przeprosić, że tak długo nie było rozdziału, ale sami wiecie
szkoła, nauka itd.
Ale
koniec o tym. Ogólnie rozdziałów możecie się spodziewać jedynie
w weekendy,
bo
jest małe prawdopodobieństwo, że dodam coś w tygodniu.
Oczywiście
jeśli będę miała coś wcześniej od razu wrzucam to na bloga.
Piszcie
co sądzicie o rozdziale :3

Ahh czasami mam taką wielką ochotę ustawić Leona na wprost mnie i walnąć mu prawego sierpowego prosto w jego twarzyczkę - marzenia :D hehhe. Ale jak już człowiek ochłonął to do rzeczy, Diego y Vilu słodziaki jak zawsze, Natalka kochana przyjaciółka mam nadzieję że ona i Diego zaprzyjaźnią się, a co do Ciebie Dzięki Ci za tą twórczość bardzo lubię czytać Twojego bloga, a i szkoła ta zaraza i wszystko jasne, a co do rozdziałów to ważne żeby się pojawiały(co prawda ja bym chciała je codziennie hahahahale ważne żeby wogóle były) powodzenia buziaczki ;*
OdpowiedzUsuńGenialne..nie wiem co powiedzieć
OdpowiedzUsuń