niedziela, 22 marca 2015

Rozdział XI



- Mów, bo nie wyglądasz najlepiej. - zauważyła Natalia. Rzeczywiście, mimo tych wszystkich wspaniałych wydarzeń z wczorajszego dnia, nie byłam w najlepszym humorze.
- Dużo się zmieniło... - przyznałam. - Muszę ci to powiedzieć, bo inaczej zwariuje. Więc, spotykam, się z Diego.
Cały czas obserwowałam reakcje przyjaciółki. Jej ciemne brwi powędrowały prawie na sam szczyt czoła. Wyglądało to dość zabawnie i za wszelką cenę próbowałam powstrzymać śmiech.
- Jak to?! Myślałam, że byłaś na niego zła...
- Byłam, ale po tym co wydarzyło się kiedy wracałam do domu... - westchnęłam rozmarzona, powracając wspomnieniami do tamtych chwil. Widziałam, że Nati jest trochę skołowana, więc przystąpiłam do opowiadania jej wszystkiego od początku. Jej mimika twarzy od razu się zmieniła., co wcale nie oznacza, że wyglądała na zadowoloną. Splotła ręce na klatce piersiowej i spoglądała swoimi świdrującymi oczami na mnie.
- Chyba ty wiesz najlepiej, co o nim myślę i nie muszę ci o tym mówić?
- Tak, wiem że według ciebie jest on...
- Dupkiem, który zranił naszą przyjaciółkę. - dokończyła za mnie. No świetnie, nawet Natalia sądzi, że Diego jest... taki. Ale ja dostrzegam w nim coś więcej. Jest przecież wrażliwy, czuły i opiekuńczy. Czy tylko ja to widzę? Czy ty tylko ja dostrzegam w nim kogoś innego?
- Słuchaj, wiem że nie uważasz go za dobrą osobę i w ogóle, ale nie mów tak, proszę... Mi też nie jest z tym łatwo i nie myśl, że nie myślałam o Fran. Cały czas zadaję sobie pytanie, czy zrozumie, gdy jej o nas powiem.
- Masz zamiar jej powiedzieć? - zapytała ze zdziwieniem.
- Tak, nie chcę jej okłamywać. Myślisz, że to zły pomysł?
- Nie mów jej o tym na razie, daj jej czas. Może niech go lepiej pozna, polubi i wtedy jej powiesz, bo skoro to taki „super chłopak” to raczej zrozumie. - doradziła. Czy to na pewno odpowiednie? Chociaż w sumie Nati ma chyba rację, niech Francesca sama dojdzie do wniosku, że Diego wcale nie jest taki zły. Przytaknęłam przyjaciółce i przytuliłam ją.
Korzystając z okazji, zapytałam ją o Maxiego. Czy się odzywał i w ogóle. Chyba nie spodobało jej się, że zapytałam właśnie o niego. Posmutniała i powiedziała, że kilka razy dzwonił i nie odbierała. Wyjawiła mi, że cały czas o nim myśli, ale nie chcę się mieszać między niego, a Camile. I gdzie w tym wszystkim jest sens? Maxi zaprosił Natalię do tego klubu tylko po to, by poznała jego dziewczynę? O takim zachowaniu jeszcze nie słyszałam... Szczerze mówiąc, trochę się na nim zawiodłam. Nie dlatego, że ma dziewczynę, ale dlatego, że moim zdaniem źle potraktował Natalię. Mógł na samym początku powiedzieć, że kogoś ma i nie dawać jej nadziei.
Po około półtorej godziny wyszłam z domu mojej przyjaciółki. Nie chciałam wracać do domu, więc postanowiłam napisać do Diego. Szybko wystukałam na klawiaturze „Spotkamy się?” i wysłałam pod jego numer. Usiadłam na ławce i chwile później mój telefon wydał z siebie dźwięk. Szybko odczytałam wiadomość „Zawsze. Gdzie jesteś?”, mimowolnie uśmiechnęłam się. Odpisałam mu podając nazwę ulicy, dodając iż jest to niedaleko siłowni. Nagle przypomniało mi się, że nie powiedziałam Nati o zwolnieniu mnie z pracy, a dziś popołudniu powinnyśmy mieć razem zmianę... Może powinnam do niej zadzwonić? Weszłam w zakładkę „Kontakty” i już miałam wybrać jej numer, gdy nagle Diego przeskoczył przez ławkę, usiadł obok mnie, po czym niespodziewanie złożył szybki pocałunek na moich ustach. Lekko się zarumieniłam i kompletnie zapomniałam o Natalii. Przez chwilę przyglądał mi się, co było dla mnie dość niezręczne.
- Czemu mi się tak przyglądasz? - zapytałam onieśmielona jego spojrzeniem, delikatnie się przy tym uśmiechając.
- Po prostu lubię na ciebie patrzeć. - wyznał obdarowując mnie swoim uśmiechem. - Stęskniłem się.
- No proszę, kto by pomyślał, że taki łamacz dziewczęcych serc, może tęsknić za jakąś zwykłą dziewczyną.
- Ty nie jesteś tylko „zwykłą dziewczyną”. Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, ważnym. - przybliżył się do mojego ucha i szepnął. - Kimś kogo kocham.
- Ale z drugiej strony, - odsunęłam się od niego. - nie mam pewności, że nie mówisz tego każdej dziewczynie. Dlaczego akurat mnie masz kochać? Jest wiele innych. Ładniejszych, milszych, lepszych. - chłopak spojrzał na mnie marszcząc brwi. - Czy nie jesteś ze mną jedynie z litości?
- Zabraniam ci tak mówić. - powiedział zupełnie poważnie. - Posłuchaj, kiedyś myślałem o innych dziewczynach, ale od kiedy poznałem ciebie, nie mogę wyrzucić cię z mojej głowy, a wszystkie inne po prostu zniknęły. - Spojrzałam na niego, ale nie umiałam nic powiedzieć. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy. - Wierzysz mi? - zapytał w końcu, lecz zanim zdążyłam odpowiedzieć nagle podbiegł do nas Leon. Spojrzał na Diego piorunując go wzrokiem.

- Violetto, wszystko w porządku? Mam mu powiedzieć, żeby sobie poszedł? - odezwał się szatyn.
- Dlaczego miałbym iść? Nie mogę spokojnie posiedzieć z moją dziewczyną - Stwierdził z satysfakcją w głosie Diego.
- Co? Nie, ona na pewno nie... - Ta sytuacja robiła się coraz bardziej niezręczna, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.


- Leon, możemy chwilę pogadać? - zapytałam i nie czekając na reakcję pociągnęłam go za rękę, by nieco się oddalić. - Tak, jestem z Diego.
- Co? Nie, nie możesz. On cię zrani, jak wszystkie inne do tej pory. - stwierdził kierując swoje rozbiegane oczy na mnie.
- Jak na razie to ty mnie ranisz, mówiąc tak.
- Wiesz co? Myślałem, że jesteś inna, że nie polecisz na jego czułe słówka. Myliłem się... - powiedział i po prostu odszedł. Mimo wszystko, zabolały mnie te słowa. Głośno wypuściłam powietrze. Dlaczego nikt nie chce, bym była szczęśliwa? Szczęśliwa z Diego...
------------------------

Chcę Was przeprosić, że tak długo nie było rozdziału, ale sami wiecie szkoła, nauka itd.
Ale koniec o tym. Ogólnie rozdziałów możecie się spodziewać jedynie w weekendy,
bo jest małe prawdopodobieństwo, że dodam coś w tygodniu.
Oczywiście jeśli będę miała coś wcześniej od razu wrzucam to na bloga.
Piszcie co sądzicie o rozdziale :3







2 komentarze:

  1. Ahh czasami mam taką wielką ochotę ustawić Leona na wprost mnie i walnąć mu prawego sierpowego prosto w jego twarzyczkę - marzenia :D hehhe. Ale jak już człowiek ochłonął to do rzeczy, Diego y Vilu słodziaki jak zawsze, Natalka kochana przyjaciółka mam nadzieję że ona i Diego zaprzyjaźnią się, a co do Ciebie Dzięki Ci za tą twórczość bardzo lubię czytać Twojego bloga, a i szkoła ta zaraza i wszystko jasne, a co do rozdziałów to ważne żeby się pojawiały(co prawda ja bym chciała je codziennie hahahahale ważne żeby wogóle były) powodzenia buziaczki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne..nie wiem co powiedzieć

    OdpowiedzUsuń

To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥