Rano obudziły mnie pierwsze promienie słońca wdzierające się powoli do pokoju. Dziś nie musiałam iść do pracy, więc cały dzień miałam dla siebie. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej strój na dziś. Był to luźny, szary top z czarnym krzyżem, czarne leginsy i buty na obcasie w tym samym kolorze. Wszystkie ciuchy zabrałam do łazienki gdzie się ubrałam, uczesałam i umalowałam w typowy dla mnie sposób. Było około godziny dziesiątej, więc poszłam zobaczyć czy ojciec czeka pod drzwiami. Ku mojemu zaskoczeniu nie było go tam. Jednak długo nie myślałam nad tym gdzie teraz może być.
Weszłam z powrotem do domu i pokierowałam się w stronę kuchni zjeść śniadanie. Po posiłku nie wiedziałam za bardzo co robić. Przez głowę przemknęła mi myśl o Diego.... Ale nawet nie mogę do niego zadzwonić, nie mam jego numeru. Od rana o nim myślę... Co się ze mną dzieje?! Po moich rozmyślaniach postanowiłam zadzwonić do mojej najlepszej przyjaciółki Fran. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer dziewczyny.
Weszłam z powrotem do domu i pokierowałam się w stronę kuchni zjeść śniadanie. Po posiłku nie wiedziałam za bardzo co robić. Przez głowę przemknęła mi myśl o Diego.... Ale nawet nie mogę do niego zadzwonić, nie mam jego numeru. Od rana o nim myślę... Co się ze mną dzieje?! Po moich rozmyślaniach postanowiłam zadzwonić do mojej najlepszej przyjaciółki Fran. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer dziewczyny.
- Halo . - odezwał się głos w słuchawce.
- Cześć Fran. - przywitałam się. - Może wyskoczymy dzisiaj na jakieś soki, muszę z kimś porozmawiać.
- Jasne, ale może przyjdę do ciebie i tam pogadamy, co ? - zaproponowała. Od razu nie spodobała mi się ta opcja. Ani Francesca, ani Nati nie wiedzą o moim ojcu. Nie chcę by wiedziały, nie chcę by ktokolwiek wiedział.
- To chyba nie jest dobry pomysł. Wiesz przecież, że mój tata nie lubi kiedy ktoś do mnie przychodzi. - skłamałam. Zawsze to mówię kiedy ktoś chce mnie odwiedzić. Mi samej nie jest z tym łatwo, a gdyby wszyscy się dowiedzieli byłoby jeszcze gorzej.
- No dobra. W takim razie to ty przyjdź do mnie.
- Dobra, będę za jakieś pół godziny. Pasuje ci?
- Tak, jasne. Do zobaczenia. - rozłączyła się.
Odłożyłam telefon i przeszłam do salonu. Podeszłam do pianina, a następnie usiadłam na stołku. Wcisnęłam jeden klawisz, z instrumentu wydobył się dźwięk. Kiedyś grałam razem z mamą, zawsze poprawiało mi to humor. Postanowiłam zagrać jej piosenkę "Soy mi mejor momento ". Zaczęłam niepewnie, jednak już po chwili wczułam się w muzykę, ona przeszywała moje zmysły. Doszłam do końca refrenu i przestałam grać. Zorientowałam się że mama nie skończyła utworu. Czyżby nie zdążyła? Może po prostu nie wiedziała co dalej ? Całe jej serce i dusza są w tej części. Ona doskonale wiedziała jak wzruszyć jedną piosenką... Zamknęłam klapę pianina i zerknęłam na zegarek, który wisiał nad instrumentem. Za dziesięć minut miałam być u Fran, więc skierowałam się w kierunku drzwi. Wyjęłam z szafy moją ramoneskę i narzuciłam ją na siebie, po czym wyszłam z domu Od razu ruszyłam w stronę mieszkania Francesci. Droga nie była długa, ponieważ mieszkała tylko dwie ulice dalej, dlatego też po paru minutach byłam pod drzwiami Włoszki. Zapukałam, a po chwili otworzyła mi czarnowłosa. Uśmiechnęła się promiennie dając znak bym weszła do środka. Nikogo nie było prócz mnie i mojej przyjaciółki. Jej rodzice pracują całymi dniami, więc nie zdziwiło mnie, że i tym razem była sama. Weszłyśmy do jej pokoju i usiadłyśmy na łóżku
.
- No, to mów. O czym chcesz pogadać? - zapytała ciepło. Opowiedziałam jej o Nati i Maxim, a także o jego kolegach. Dodałam że Natalia chyba się zakochała. Później trochę poplotkowałyśmy. Ja i Fran możemy rozmawiać ze sobą o wszystkim, dlatego też spędzałyśmy ze sobą dużo czasu. Byłam u niej już dość długo więc postanowiłam się zbierać. Pożegnałyśmy się , po czym poszłam do domu. Szybko dotarłam na miejsce i jak zawsze weszłam tylnymi drzwiami. Ledwo zdążyłam wejść do salonu, a już usłyszałam pretensje. Kolejny raz kiedy wróciłam czekała na mnie awantura. Przyznaję, że tym razem trochę przyczyniłam się do jego złego humoru, ale nie wyobrażałam sobie podejść do niego, gdy był pijany. Wtedy jest już zupełnie nieobliczalny.
- Co ty sobie wyobrażasz gówniaro?! - podszedł do mnie bliżej. - Teraz może mi powiesz dlaczego nie mogłem dostać się do własnego domu?!
Nie odzywałam się, moje tłumaczenia i tak nie miałyby sensu. Powoli wykonałam jeden krok w tył.
- Nie chcesz mówić?! To nie mów.
Nagle jego pięść wylądowała na moim policzku z taką siłą, że upadłam na podłogę. On zostawił mnie tam i jak gdyby nigdy nic poszedł na górę. Po chwili pozbierałam się i pobiegłam do łazienki przekręcając zamek w drzwiach. Oparłam się o zimną ścianę, a następnie zsunęłam na ziemię. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać... Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało, ale dziś wszystkie moje emocje wzięły górę. Wstałam, spojrzałam w lustro i zobaczyłam jakąś zapłakaną dziewczynę , z resztkami tuszu i eyelinera wokół oczu. To nie byłam ja, nawet w trudnych chwilach starałam się pozostać silna. Chciałam zmyć mój rozmazany makijaż, ale dzwonek do drzwi uniemożliwił mi to. "Otwórz! " usłyszałam z góry. W ostateczności wzięłam tylko kawałek papieru, za pomocą którego w małym stopniu pozbyłam się czarnych plam pod moimi oczami. Otworzyłam drzwi i aż zaniemówiłam widząc tą osobę tutaj...
---------------------------------------------------
No taki sobie rozdział IV, mi osobiście się nie podoba. Taki nudny, no ale V będzie lepszy.
Tak przy okazji, bardzo wczułam się pisząc perspektywą Violetty i chyba zostanę przy niej.
Próbowałam zacząć innymi postaciami, ale mi nie wychodziło xd
1 kom. = NEXT
Od teraz będę pisała ile komentarzy do next'a, bo pod żadnym rozdziałem nie ma ani jednego
+
W związku z tym że to pierwszy post w nowym roku, chcę Wam życzyć:
Mało zazdrości, więcej miłości.
Mniej fałszywych ludzi, na Waszej drodze,
a więcej prawdziwych przyjaciół.
Szczęśliwego Nowego Roku!
+
W związku z tym że to pierwszy post w nowym roku, chcę Wam życzyć:
Mało zazdrości, więcej miłości.
Mniej fałszywych ludzi, na Waszej drodze,
a więcej prawdziwych przyjaciół.
Szczęśliwego Nowego Roku!

Ej, sorry że nie dałam komentarza pod każdym rozdziałem ale dopiero trafiłam na tego genialnego bloga (przeczytałam wszystko chyba w 10-15 min.), bardzo oryginalna historia, jest Viola i mój kochany Diegito <33333. Ciekawie to eszystko bardzo przedstawiasz czekam z niecierpliwością na next i jęśli mogę o coś prosić to żeby Dieletta tak powoli ale w taki cudowny sposób jak teraz się rozwijała(kocham ich !) p.s. włącz opcje anonima to będzie o wiele więcej kom. wiesz jesteśmy leniwi ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za skomentowanie moich wypocin. Miło wiedzieć, że komuś podoba się to co piszę. Nawet nie wiesz jaki zastrzyk motywacji i weny uzyskałam czytając te miłe słowa. Dziękuję Ci za to.
UsuńP.S: Tak jak radziłaś włączyłam opcję anonima ;)
czytam jeszcze raz bo cudowne to opowiadanie ;D
OdpowiedzUsuń