niedziela, 30 października 2016

Rozdział XXVII

Rozdział zawiera wulgaryzmy.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - wykrzykuje w furii. Błyskawicznie chwyta pierwszy przedmiot w zasięgu ręki po czym wymierza pierwszy, na pewno z wielu ciosów. Pod wpływem uderzenia w głowę upadam, a on nie przerywa swej napaści. - Jeśli myślisz, że pod moją opieką możesz znikać na całe noce i zachowywać się jak dziwka to grubo się mylisz?
Mimo zamroczenia orientuję się, że przedmiot, którym mnie uderzył to waza ze stołu w jadalni. Jej dno po raz kolejny spada tym razem na mój brzuch. Dławiący ból przeszywa mnie na wskroś.
- Wiedziałem, że jesteś nikim! - Następny cios w głowę. Czuję, że pojedyncze stróżki krwi spływają po obolałym czole. - Nawet twoja matka to wiedziała!
Po raz pierwszy wciąga w awanturę mamę. Wiem, że nie powinno na mnie robić to większego wrażenia, jednak słysząc to poddaję się. Krew miesza się z łzami i razem płyną po mojej twarzy tworząc strumień okropnego bólu.

Widząc rozległe rozcięcie mój oprawca odstawia wazę i mocnym chwytem ciągnie mnie za włosy tak, bym podniosła się do pozycji stojącej. Wydaję z siebie żałosny skowyt.
- Pobrudziłaś podłogę! - krzyczy szarpiąc moją głową w stronę plamy z krwi. - Posprzątaj to.
Rzuca mną o ziemię i bez słowa opuszcza jadalnie. Obawiając się, że zaraz wróci sprawdzić, czy zrobiłam co kazał, resztkami sił usiłuję wstać. Podpieram się o szafkę omal nie upadając. Słaniając się od ściany do ściany w końcu docieram do kuchni. Zabieram ze zlewu ścierkę i wracam się z nią do jadalni prawie lądując na podłodze. Zawroty głowy stają się coraz bardziej uciążliwe i nie mogę nad nimi zapanować. Z trudem udaje mi się wytrzeć kałużę krwi z dębowych paneli.

- Co ci się stało w głowę?
Zawstydzona sama dokańczam warkocza zaczętego przez Natalię.
- To nic. - mamroczę pod nosem związując gumkę na końcu naszego wspólnego dzieła. - Walnęłam się o szafkę w kuchni, nic takiego.
Staram się brzmieć w miarę naturalnie, jednak przez podejrzliwy wzrok przyjaciółki tracę pewność siebie. Do ostatniej sekundy pozostaję niepewna jej faktycznych myśli.
- Wiedziałam, że z ciebie niezdara, ale że aż taka! - wybucha śmiechem. Po chwili wymuszam z siebie równie radosny chichot, jednak o nie rozwiązuje problemu. No bo jak długo jeszcze uda mi się ją zwodzić i oszukiwać?

~~~
Zegar bezlitośnie odmierza kolejne sekundy, minuty, godziny, a ja poddaję się kompletnej bezczynności. Od kilku dni czuję, że tak właściwie nie żyje, lecz wegetuje w swojej bierności. Wiem, że powinienem podjąć jakieś próby, by to zmienić, zapomnieć o wszystkim, ale ilekroć próbuję widzę, że to nie właściwe. Nie mogę zapomnieć o tych wszystkich wydarzeniach, które zmieniły mnie w osobę, którą jestem teraz. Mogę jedynie iść dalej, nie zważając na to, co było i to stanie się teraz moim głównym celem. Podążać do przodu nie patrząc na przeszłość.
W jednej chwili z rozmyślań wyrywa mnie dźwięk zwiastujący nową wiadomość. Leniwie podnoszę się z łóżka, by za chwilę sięgnąć po telefon znajdujący się na stoliku nocnym.

 Od: Fede

Stary, co się z tobą dzieje? Nie chodzisz na treningi, nie przychodzisz do baru, dzisiaj znowu nie było cię na siłowni. Przydzwoń i mów co się dzieje.

Wysłane: 17:41

Jeszcze tego brakowało... Biję się z własnymi myślami czy zignorować SMS'a. Wiem, że jeśli zadzwonię zacznie się wypytywanie, doszukiwanie rzeczy, których nie ma, a w najlepszym przypadku wypadem do baru. 
Chociaż muszę przyznać, że naprawdę długo nie widziałem się z kumplami i brakuje mi , by zwyczajnie usiąść z nimi przy piwie bez żadnych zbędnych gadek, jak bardzo źle postąpiłem, jakbym sam nie zdawał sobie sprawy z tego, co było złe...  
Już po chwili wybieram numer Włocha i przykładam telefon do ucha. Jeden sygnał i już daje się słyszeć jego głos.
- No w końcu. - oburza się z poirytowaniem. - Przez tą laskę już kompletnie zapomniałeś, że masz kumpli, ale mówiąc szczerze spodziewałem się tego.
Ta uwaga godzi we mnie głęboko, jednak staram się puścić ją mimo uszu. 
- Swoją drogą niezła jest. - dodaje nie kryjąc podziwu. Co za palant!
- I miałem zadzwonić tylko po to, żebyś mógł mi to powiedzieć?
W słuchawce rozbrzmiewa cyniczny śmiech, jak zawsze cholernie irytujący.
- W sumie to tak, to by było na tyle, do usłyszenia za następne trzy tygodnie. - Miło słyszeć, że nie opuszcza go poczucie humoru. 
- Fede, nie mam nastroju, mów czego chcesz. - odpowiadam szorstko. Kolejna salwa śmiechu rozbrzmiewa tuż przy moim uchu. Im bardziej staram się być poważny, tym ten dupek głośniej się śmieje. 
Mimo swego upierdliwego stylu bycia ten zarozumiały Włoch zawsze jakimś sposobem wyciągnie mnie z dołka. Nawet niekoniecznie przez jakąś szczerą rozmowę, jak to ma w zwyczaju Ludmiła, ale właśnie przez te głupie docinki i żarty. 
Oczywiście nigdy nie powiem mu jak wiele razy podniósł mnie na duchu. Jeszcze za bardzo wejdzie mi na głowę, a wtedy po mnie.
- Czy naprawdę masz mnie za jednego z tych, którzy dzwonią do najlepszego kumpla tylko wtedy, kiedy czegoś chcą?! - krzyczy z udawanym oburzeniem. Mimowolnie uśmiecham się z politowaniem.
- Chcę tylko żebyś ruszył swój spasły tyłek i uderzył z nami do baru. Czy proszę o zbyt wiele?
Tak jak się spodziewałem Fede nie zaskakuje mnie oryginalnym planem na wieczór. Chociaż obecnie nie mam ochoty na nic innego prócz odrobiny alkoholu.
- Dobra, już dobra. Jeśli tak bardzo wam na tym zależy to za chwilę będę.
- Będziemy ci dozgonnie wdzięczni. - ripostuje od razu. - Ucieszyłbym się na widok twojej laski u twego boku, więc przemyśl temat.
Na szczęście Violetta już dawno "przemyślała temat" za nas oboje...

Mam nadzieję, że mimo długiego wyczekiwania rozdział Wam się podoba
To Wasze komentarze sprawiają, że wraca mi wena. Pamiętajcie o tym.
Dobranoc! ♥

6 komentarzy:

  1. Oooo, tak stęskniłam się za tym ff <3
    Choć dodajesz rozdziały rzadko, nadal czytam każdy, choć teraz jestem tylko na wattpadzie
    Rozdział jest bardzo nostalgiczny o ile tak mogę napisać. Masz dziewczyno rękę do pisania (nie to co ja). Byłoby lepiej abyś dodawała trochę więcej rozdziałów, ale wiem jak jest :)
    A i mam do ciebie pytanie, czy nie chciałabyś jakby odświeżyć wyglądu bloga?? Mogę ci bez problemów, a nawet z wielką chęcią zrobić szablon według twoich skrupułów, jeśli tak odpisz :)
    A rozdział bardzo przyjemny, choć dosyć tajemniczy i trochę krótki, ale ważne, że jest rozdział.
    Pozdrawiam
    Cielo (Dominguezowa) <3 <3 <3

    Besos ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze, że piszesz:) Milo, ze rozdzial ci sie podoba i szczerze powiem, ze mam nowy przyplyw weny, wiec następny rozdzial bedzie dłuższy
      Ciesze sie, ze wspominasz o szablonie! Nie mam do tego reki i bylabym ci bardzo wdzięczna za nowy szablon ♡

      Usuń
    2. Mogłam bym cię prosić o kontakt, a wtedy bardziej omówimy jak będzie wyglądał szablon <3

      Usuń
    3. Pisz na blackraibow925@gmail.com :)

      Usuń
  2. Jest super, mam nadzieje ze Vilu i Diego sie pogodzą <3 a i mam pytanko czy znasz może jakieś fajne fanfiction o Dieletcie? ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za miłe słowa! ♥
    Jeżeli chodzi o FF to polecam:
    violetta-moja-historia-wikra.blogspot.com (przez pierwsze rozdziały jest Leonetta)
    http://smierc-laczy-na-zawsze.blogspot.com/
    http://dieletta4ever.blogspot.com/
    Jeżeli coś jeszcze sobie przyponę napiszę ♥

    OdpowiedzUsuń

To Wasze komentarze dają mi największą motywację. Pamiętajcie, że dla Was to parę minut, a dla mnie radość na cały dzień ♥