Tak, jak myślałam - zaczyna się istne piekło. Gdy tylko zatrzaskują się drzwi, przekręca zamek w drzwiach. Nie mogę opisać tego co czuję. Serce zaczyna mi szybciej bić, pojedyncze skręty atakują mój żołądek, a w gardle tworzy się "gula". Umysł rozjaśnia mi jeszcze myśl o ucieczce; do pokoju, na zewnątrz, gdziekolwiek. Jednak wiem, że i tak nie zdołam uniknąć nieuniknionego.
Podchodzi do mnie i milczy. Wzrok utkwiony we mnie nic nie ukazuje. Wygląda jakby nad czymś się zastanawiał. Te chwile niepewności jeszcze bardziej wzbudzają we mnie poczucie zagrożenia. Niespodziewanie policzkuje mnie tak, mocno, że upadam. Nie krzyczę, robię to co zawsze - liczę.
Sekundę za sekundą, minutę za minutą. Przynajmniej kiedy to robię, czuję jakbym po prostu stała obok i obserwowała. Widzę jak ciągnie mnie za włosy, rzuca na ziemię, kopie, ale czuję że to nie ja...
Budzę się i czuje pod sobą chłód betonowej posadzki. Jestem przed drzwiami, chyba nawet mojego domu. Czy to możliwe, że to był tylko sen? Podnoszę się na nogi i ciągnę za klamkę; drzwi są zamknięte. Przyglądam się swoim rękom i zdaję sobie sprawę, że to nie mógł być sen, a przynajmniej siniaki, które dostrzegam temu zaprzeczają.
Jest środek nocy, nie mam gdzie się podziać, a mimo środka lipca jest chłodno. Niepierwszy raz wyrzuca mnie za drzwi, więc nie jest to dla mnie coś nowego. Najchętniej poszłabym teraz do Diego, jednak nie chcę, być powodem jego zmartwień i tak po rozmowie z moim ojcem musi być zatroskany. Zostaje mi tylko poczekać do rana, aż (jak zwykle wychodząc gdzieś rano) zostawi otwarte drzwi, dlatego też wybieram się do parku.
Podchodzi do mnie i milczy. Wzrok utkwiony we mnie nic nie ukazuje. Wygląda jakby nad czymś się zastanawiał. Te chwile niepewności jeszcze bardziej wzbudzają we mnie poczucie zagrożenia. Niespodziewanie policzkuje mnie tak, mocno, że upadam. Nie krzyczę, robię to co zawsze - liczę.
Sekundę za sekundą, minutę za minutą. Przynajmniej kiedy to robię, czuję jakbym po prostu stała obok i obserwowała. Widzę jak ciągnie mnie za włosy, rzuca na ziemię, kopie, ale czuję że to nie ja...
Jest środek nocy, nie mam gdzie się podziać, a mimo środka lipca jest chłodno. Niepierwszy raz wyrzuca mnie za drzwi, więc nie jest to dla mnie coś nowego. Najchętniej poszłabym teraz do Diego, jednak nie chcę, być powodem jego zmartwień i tak po rozmowie z moim ojcem musi być zatroskany. Zostaje mi tylko poczekać do rana, aż (jak zwykle wychodząc gdzieś rano) zostawi otwarte drzwi, dlatego też wybieram się do parku.
Siadam na ławce i podnoszę głowę. Niebo wygląda tak pięknie nocą. Zresztą nie tylko nocą, bo niebo to chyba jedyna rzecz, która o każdej porze wygląda pięknie. Za dnia i nocą, zimą i latem, kiedy burza i kiedy słońce. Jednak te gwiazdy świecą dziś tak jasno i jest ich tak wiele, że skupiam się tylko na nich. Pamiętam, że kiedy byłam mała i nie mogłam zasnąć wychodziłam z mamą na ganek. Siadała na schodkach, ja na jej kolanach i patrzyłyśmy na gwiazdy. Pokazywała mi najróżniejsze gwiazdozbiory i konstelacje, które pamiętam do dziś. Nasze nocne "wyprawy" były tajemnicą, bo tata wprost nienawidził kiedy byłam chora. Mówił mi nawet kiedyś, że tak bardzo tego nie lubi, ponieważ jest to jedyny okres, w którym jestem nieszczęśliwa, a on nie może nic zrobić, by poprawić mi humor.Wspomnienia o tych dobrych czasach potrafią ranić bardziej, niż wspomnienia o złych...
Nagle słyszę śmiechy, które gwałtownie sprowadzają mnie na ziemię. Odwracam wzrok i w oddali dostrzegam jego. Nie powinnam go spotkać, nie teraz, nie w takim stanie.
Nagle słyszę śmiechy, które gwałtownie sprowadzają mnie na ziemię. Odwracam wzrok i w oddali dostrzegam jego. Nie powinnam go spotkać, nie teraz, nie w takim stanie.
Idzie z dwójką chłopaków w jego wieku, a może i nawet starszych. Instynktownie wstaję z ławki, odwracam na pięcie i szybkim krokiem kieruję się po prostu przed siebie. Mam nadzieję, że mnie nie rozpozna.
- Hej! - podbiega do mnie, jak na ironię. Mogę przysiąc, że serce staje mi w gardle. Byłam głupia myśląc, że nie spotkam nikogo znajomego. Nie obdarowując go, ani jednym spojrzeniem maszeruję dalej. - Tak to teraz będzie wyglądać między nami? Mamy udawać, że się nie znamy?
Chwyta mój nadgarstek i zmusza do spojrzenia mu w oczy. Oczywiście zauważa wszystko. Siniaki na rękach, czerwony policzek, potargane włosy. Momentalnie przypomina mi się, jak Diego patrzył na mnie z takim samym niepokojem. Do czego ja dopuściłam?
- Hej! - podbiega do mnie, jak na ironię. Mogę przysiąc, że serce staje mi w gardle. Byłam głupia myśląc, że nie spotkam nikogo znajomego. Nie obdarowując go, ani jednym spojrzeniem maszeruję dalej. - Tak to teraz będzie wyglądać między nami? Mamy udawać, że się nie znamy?
Chwyta mój nadgarstek i zmusza do spojrzenia mu w oczy. Oczywiście zauważa wszystko. Siniaki na rękach, czerwony policzek, potargane włosy. Momentalnie przypomina mi się, jak Diego patrzył na mnie z takim samym niepokojem. Do czego ja dopuściłam?
- O cholera... Violetta, co ci się stało?!
Odwraca się do swoich towarzyszy i pokazuje gestem dłoni, by nie czekali. Odchodzą, ale i tak daje się usłyszeć gwizdy. Teraz całą uwagę skupia na mnie.
- Proszę, uszanuj to, że nie chcę o tym rozmawiać i o nic nie pytaj. Proszę, chociaż dzisiaj. - odpowiadam z wyćwiczonym opanowaniem.
Podbródek mi drży, ale nie tak bardzo, jak dłonie. Boję się. Nie jego, lecz tego o czym może się dowiedzieć. To z kolei zmieni cały jego obraz mojej osoby, a nie chcę tego. Nie chcę być oskarżoną podczas gdy on jest sędzią, nie chcę być ofiarą, podczas gdy mój ojciec jest katem...
- Proszę, uszanuj to, że nie chcę o tym rozmawiać i o nic nie pytaj. Proszę, chociaż dzisiaj. - odpowiadam z wyćwiczonym opanowaniem.
Podbródek mi drży, ale nie tak bardzo, jak dłonie. Boję się. Nie jego, lecz tego o czym może się dowiedzieć. To z kolei zmieni cały jego obraz mojej osoby, a nie chcę tego. Nie chcę być oskarżoną podczas gdy on jest sędzią, nie chcę być ofiarą, podczas gdy mój ojciec jest katem...

Wow, po prostu. Czytam, czytam i tak nagle większe oczy, że aż głowa w tył "idzie" (I know, dziwnie to brzmi xD )
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetnie wykonana praca nad rozdziałem. Po prostu cudo, cudeńko! ;*
No cóż, nie wiem co mogę jeszcze dodać...
Pozdrawiam! ;3
P.S. Serdecznie zapraszam jutro do mnie, gdyż ok. godziny 10 szykuje się niespodzianka dla mych czytelników ❤
Wow, po prostu. Czytam, czytam i tak nagle większe oczy, że aż głowa w tył "idzie" (I know, dziwnie to brzmi xD )
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetnie wykonana praca nad rozdziałem. Po prostu cudo, cudeńko! ;*
No cóż, nie wiem co mogę jeszcze dodać...
Pozdrawiam! ;3
P.S. Serdecznie zapraszam jutro do mnie, gdyż ok. godziny 10 szykuje się niespodzianka dla mych czytelników ❤