Razem z Angie gadałyśmy jak najęte. Ona opowiadała mi o swoich podróżach, a ja zadawałam jej mnóstwo pytań. Oczywiście mój "kochany tatuś" nadal odgrywał rolę ojca roku. Co chwila słyszałam tylko "Violu, kochanie może zaśpiewasz coś z Angie?", "Violetto, skarbie może pójdziecie z Angi do twojego pokoju, a ja zrobię kolację?". Na tę ostatnią propozycję przystałyśmy i zaraz znalazłyśmy się w moim pokoju. Tak swoją drogą, czy on w ogóle potrafi gotować?!
Ciocia chwilę rozglądała się po pomieszczeniu. Z pewnością dziwi ją, że na ścianach zamiast kwiatuszków i serduszek wiszą plakaty moich ulubionych zespołów.
Przyznam, że trochę się tu zmieniło od jej wyjazdu. Przede wszystkim zamiast tego pudrowego różu na moich ścianach zagościł ciemny odcień błękitu. Umeblowanie nie zmieniło się. Nadal miałam te same, białe, lakierowane meble, ale ze wszystkich szafek zniknęły kolorowe naklejki. Łóżko zaścielone było ciemną narzutą, a nad nim widniało kilka winyli.
Nie umiem wyrazić jak bardzo się cieszę, że Angie tu jest. Może teraz wszystko się zmieni. Może ojciec nie będzie tak często pił, bo będzie wiedział, że ona może przyjść w każdej chwili. Może przestanie być taki agresywny i zacznie nad sobą panować, by nie dać Angie powodów do podejrzeń. Może wszystko będzie po prostu lepsze. Ta kobieta dała mi nadzieję i będę się jej trzymać.
- Violu opowiadaj, masz chłopaka? - zapytała tym ciepłym głosem. Zatkało mnie. Tak , nadal jest taka bezpośrednia.
- Angie, nie rozmawiajmy o tym... Może ty powiesz co tam u ciebie? - bezskutecznie próbowałam zmienić temat.
- O nie, nie, nie. Tak łatwo się nie wymigasz. Poznałaś kogoś! - krzyknęła uradowana. Czasami jej zdolność czytania mi w myślach przeraża mnie. No ale kto może znać mnie lepiej niż ona.
- Nie prawda, wcale że nie! - zaprzeczyłam wystawiając jej język.
- Nie daj się prosić. Przecież nikomu nie powiem.
- Ale nie ma o czym mówić... Ten chłopak ma na imię Diego, ale ja nie chcę go już nigdy więcej spotkać. - powiedziałam, dopuszczając się pewnie największego kłamstwa. Chcę go zobaczyć, zapytać "Dlaczego?", ale z drugiej strony to nic nie zmieni. Nie sprawi, że Fran poczuje się lepiej, a ja nie będę czuła się oszukana .
- Widzę, że to poważniejsza sprawa, co?
- Można tak powiedzieć.
Z tej niezręcznej sytuacji uratował mnie ojciec, który zawołał nas na kolacje. Po raz pierwszy poczułam ulgę, słysząc jak mnie woła. Ku mojemu zdziwieniu już, gdy schodziłyśmy po schodach dobiegł do nas piękny zapach. Wszyscy zasiedliśmy do stołu, a za chwilę pojawiła się na nim zapiekanka ziemniaczana. Muszę przyznać, że była to bardzo dobrze przygotowana potrawa i zajadaliśmy ją ze smakiem. Cały czas czułam na sobie spojrzenie ojca... Jeśli myśli, że będę zachowywała się normalnie, jak kochająca córeczka to się myli. Już na to trochę za późno. Oczywiście nie powiem Angie co tu się dzieje. Gdybym to zrobiła, dopiero by się zaczęło, wolę nawet o tym nie myśleć... Podczas posiłku nie zabrakło rozmów i żartów ze strony Angie i"taty". Niby fajnie, bo taka rodzinna atmosfera i w ogóle, ale co z tego jeżeli to wszystko jest chwilowe, udawane.
Po kolacji Angie pożegnała się z nami i wyszła. Razem z zamknięciem za nią drzwi zniknęła cała moja pewność siebie. Nie musiałam długo czekać na rezultaty mojego opryskliwego zachowania podczas kolacji. Bez ogródek podszedł do mnie i popchnął tak, że upadłam na podłogę. Skuliłam się w kłębek, po czym poczułam mocne kopnięcie. Wydałam z siebie zduszony krzyk.
- Jeśli jeszcze raz będziesz się tak zachowywać, to może skończyć się dużo gorzej. Chyba nie muszę ci wspominać o tym, co się stanie jeśli jej o wszystkim powiesz.? - wymierzył ostatni cios i odszedł. Obolała podniosłam się z podłogi i jakoś dowlokłam do pokoju. Nie wiem czy dam radę udawać, że wszystko jest dobrze...
Od przyjazdu Angie minął tydzień. Przez ten czas nie widziałam się również z Diego... Siedem dni minęło mi jedynie na pracy, a w między czasie rozmowach z Naty, spotkaniach z Angie i oczywiście na kłótniach z ojcem.
Natalia nie trzyma się najlepiej. Stara się tego nie okazywać, ale widzę, że jest przygnębiona, dlatego właśnie nie mówiłam jej o Diego, Leonie i Francesce. Teraz coraz częściej, jednak myślę o tym, by jej to wszystko powiedzieć. Z Fran zresztą, też nie rozmawiałam od dłuższego czasu, głupio mi. Diego próbował dzwonić, jednak za każdym razem go zrzucałam. Jestem naprawdę pamiętną osobą.
Tak, chyba powinnam powiedzieć o wszystkim Naty... Potrzebuje po prostu z kimś o tym wszystkim porozmawiać.
- Violetta, szef woła cię na salę żebyś zbierała zamówienia. - ogłosiła Natalia. Przewróciłam oczami.
- Zanim pójdę, muszę ci coś powiedzieć...
- O co chodzi?
- Pamiętasz jak Francesca mówiła ci, że ma chłopaka.? - pokiwała głową. - Tym chłopakiem był... Diego. - Przyjaciółka spojrzała na mnie z niedowierzaniem. Wyjaśniłam jej wszystko, a ona nie mogła w to wszystko uwierzyć. Zadała jeszcze kilka pytań i powoli to wszystko przetrawiła.
- Idę na tą salę, bo zaraz mnie wywalą. - stwierdziłam zabierając z blatu notes i długopis. Przyjęłam parę zamówień, aż nagle zobaczyłam Jego razem z Federico. Szybko ruszyłam w stronę zaplecza. Nati spojrzała na mnie marszcząc brwi, a ja bezgłośnie powiadomiłam ją kto jest w barze. Ona bez słowa wzięła ode mnie notes i długopis, po czym wyszła na salę. Cały bieg wydarzeń obserwowałam przez uchylone drzwi. Diego gdy tylko zobaczył Natalię podszedł do niej i zaczął coś mówić, ale nie słyszałam co. Wyszłam z zaplecza i schowałam się za barem. Stąd było wszystko dobrze słychać, bo na szczęście usiedli przy stoliku, który znajdował się blisko.
- Nie wiedziałem, że tu pracujesz. - usłyszałam głos Hiszpana.
- Ano pracuję jak widać. - Nati nie starała się nawet ukryć niechęci do całej tej rozmowy.
- Słuchaj, nie wiesz może co u Violetty? Ostatni raz widziałem ją tydzień temu i nie wiem dlaczego, nie odbiera ode mnie telefonów.
- A dziwisz jej się? Myślała, że jesteś inny. Pomyliła się, zawiodła. Teraz jest smutna, a ty nawet o tym nie wiesz.
Puknęłam się w głowę. Natalia, Natalia ty masz chyba za długi język...
- Dobrze, wiem że zawaliłem. Przecież chcę to naprawić i proszę tylko o drugą szansę. - powiedział pokrzywdzonym głosem. No nie wierzę.. On chce drugiej szansy?? Zmarnował ją już dawno.
- Ty to tak widzisz. Teraz sorry, ale muszę wracać do pracy.
Nati przeszła obok baru, a gdy tylko mnie zobaczyła prawie wybuchła śmiechem. Na czworakach szybko podążałam za przyjaciółką. Po tym co usłyszałam uświadomiłam sobie, jak dobrze Natalia mnie rozszyfrowała. Pomimo tego, że jestem na nią troszeczkę zła, to co powiedziała było prawdą.
- Musiałaś to powiedzieć? Na serio "Teraz jest smutna..."?
- Hej, hej, nie obwiniaj mnie za to, że powiedziałam prawdę. - stwierdziła oskarżycielskim tonem.
- Dobrze, już się nie unoś. - uśmiechnęłam się do niej. - Wiesz co? Z jednej strony nie chcę go widzieć, ale z drugiej chciałabym, by było tak jak wtedy...
- Milczeniem nic nie zdziałasz. - rzuciła krótko i wróciła do pracy.
Może faktycznie powinnam dać mu szansę... Bo jeśli naprawdę chce się zmienić, jeśli naprawdę mu na mnie zależy. Poza tym nie mogę oszukiwać samej siebie. Ten zielonooki brunet jest dla mnie ważny mimo tego wszystkiego.
Z baru wyszłam godzinę później. Szłam chodnikiem, a moją głowę zaprzątało tysiące myśli. Podniosłam głowę i ujrzałam Diego. Już chciałam go zawołać, gdy nagle podbiegła do niego dziewczyna, której nigdy wcześniej nie widziałam. Blondynka uradowana przytuliła się do niego. Do Tego któremu chciałam dać szansę...
------------------------------
Rozdział poprawiałam, już nawet nie wiem ile razy, ale w końcu jest.
Postanowiłam sobie, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się zakładka "bohaterowie",
więc musicie być cierpliwi ;3

Super*-* Masz talent do pisania :) Czekam na next ^^
OdpowiedzUsuńOj Naty, ale akcja uwielbiam ją. Ona i Angie chyba się zmówiły, German okropny co on wyprawia ?!?!? Fajnie że Violetta próbuje zapomnieć o Diego, ale nie może hihihi Taką personę (cóż za słownictwo :D) niemożliwe zapomnieć i spoko, że stara się o drugą szansę tylko co on robi z tą dziewczyną (czyżby miała się pojawić Ludmila ???) no nic czekam z zapartym tchem P.S. cieszę że mogę Ci pomagać i Ty i Twoja twórczość też poprawiają mi humor. Wyzdrowiałaś, trzymam kciuki za zakładkę Bohaterowie; wiem co to leń, bo to jeden z moich codziennych 'znajomych'. Brawo i powodzenia !!!! ;)
OdpowiedzUsuńOohoo rozdzialik, jak fajnie... Diego co ty robisz z tą blondi !?!?! Mam nadzieje że jest Twoja siostrą; Idź dalej do Violetty i pomóż jej
OdpowiedzUsuńAngie!!!! Ona wszystko wie Violka nic przed nią nie ukryjesz i Naty też...cudowne osóbki Dieguito co ty robisz masz obejmować Violette, czekam na next
OdpowiedzUsuń